Przemyślenia. Filozofia.
Eh wreszcie mi sie zebrało na pisanie... Kilka rzeczy się wydarzyło przez okres od ostatniego posta... ale uff... po kolei... hmm... od czego by tu zacząć...
Kiedy pisałem ostatniego posta na blogu miałem trochę roboty... No i OverGround doprowadziłem do porządku ;) Fajnie, że takim portalem "opiekuję się"... ;) Zrobiłem ostatnio google playera, upgrejd wszedł z poprawą buga w ankietach i godziną dodania newsa ;)
A ostatnio dostałem admina na www.pklodz.xt.pl - MsK chciał zrobić porządek na stronce, a że "się znam" to dostałem prawa ;)
Teraz Philipek mnie dręczy co to pewnej strony... spokojnie, zdążę... Ale najpierw trza zrobić website Pracowni Komputerowej Planetarium Łódzkiego... To właśnie jest miejsce, w którym dużo się nauczyłem, zawiązałem znajomości i ogólnie jest full wypas :)
Niby tej w/w roboty sporo, ale mój dostępny czas przy kompie zmalał o 47h tygodniowo :/
Będzie trudniej...
Ale te czasowe ograniczenia spowodowane są rzeczą oczywistą - szkołą. Porąbany plan... w poniedziałki lekcje do 14:00, we wtorki i środy do 16:00, a w czwartki i piątki do 15:00 :/
Ale co najgorsze... Nowy rok szkolny, nowa trójka klasowa... w zeszłym roku byłem skarbnikiem... i jakoś to szło... i w tym roku miałem być także... już wszystko było powiedziane... niby miałem być...
No i na wychowawczej zrobione miały być tzw. "wybory". Nasza Pani wychowawczyni wymyśliła, żeby każdy na kartce podał trzy nazwiska, "do których ma zaufanie", wie, że "dobrze (dana osoba) spełni się jako przewodniczący" etc. I co? ZOSTAŁEM PRZEWODNICZĄCYM ;( ;( ;( ale bym sobie poflugał, ale nie wypada. No a teraz wyjaśniam. Jak powszechnie uważano (ja też tak myślałem) z "najpopularniejszej" grupki ludzi, według ich chęci zostaną wybrane dane stanowiska. I jaki numer nam wycięła nasza Pani? Okazało się, że nada stanowiska wedle głosów - najwięcej głosów otrzyma przyszły przewodniczący, następnie jego zastępca i po nich skarbnik. No i zapewne te kilka osób (20 na 27) - które oddały na mnie głos chciały bym znów cash trzymał... a tu mi numer wycięli :/ no a nawet jak powiedziałem Pani, że nie chcę być przewodniczącym usłyszałem "Nie chcem, ale muszem. Dostałeś wotum zaufania. Klasa cię wybrała. Już za późno by się wycofać" czy jakoś tak. Wogóle lipa, trza będzie się naradzić z chłopakami. Bo Ardian (specjalna zmiana imienia) dostał 18 głosów i został zastępcą, a Szczepan dostał rangę Skarbnika z 12 głosami. Coś minę miał nie tęgą. Trza będzie się z nimi zgadać i poprosić o powtórkę "wyborów", by teraz była stosowna rubryka propozycji na skarbnika i dwie na przewodniczącego. Lub coś tym podobnego :/
A wogóle jeszcze przed tym pani (panna?) Jaśmina zapytała czy skarbnik nie mógłby zostać ten sam, kilka osób dołączyło do pytania, a polonistka, że "Aaa to się jeszcze zobaczy".
Eh, co tam dalej... klasa jaka była lipna, taka jest. Ale lekkie zmiany nastały. Opiszę wszystkich po kolei ;)
1. Bardziej morde drze.
2. Chyba inny fryz? Poza tym, została oświecona. Ave Wędrowycz hehe.
3. Wreszcie naprawiła okulary (pewnie tego by nie zrobiła gdyby nie Biologiczka ;))
4. Nowe buciki, fason stary :P
5. Znów shoes nju, tym razem białe.
6. Jakoś bardziej luźny :P (niewiele) i chyba kolejne zdobycze doszły w ogejmje.
7. Znoobiał. (proszę o wpisanie w komentarzach, jak się zmieniłem po wakacjach)
8. Lekko obniżony ton głosu, poza tym sqmywanie świata wokół bez zmian (jak nie było, tak nie ma).
9. Poprawa zdrowia, już nie taki cihy hehe
10. Inny fryz ?
11. Zmian niezaobreswowano XD
12. [brak danych]
13. Fryz zmieniony. [smiech] Loczki? Albo nie dba o siebie XD. Nie zebym cos mial...
14. Lekko uspokoił się. Lekko.
15. Po wakacjach więcej się publicznie wypowiada ;)
16. Urosła XD
17. Plecak prawdziwie męskich kolorów (pomarańczowy), a tak to nic nju
18. Znów ciuhy z kropa (omg) i nowe telefony. I po chusteczkowo co?
19. Skejcik hehe
20. Jaki był, taki był :P Teraz bardziej się boi uciekać z lekcji :P
21. Inny fryz?
22. No, ten to sobie loczki zrobił ;) I chyba pałki zmieniły o nim zdanie
23. Podkęcił z lekka fryz :P yyy w drugą stronę..?
24. (stary 25.) Zmian niezaobreswowano XD
25. Zmian niezaobreswowano XD
26. Juz nie klocek ;)
27. Hmm czyżby chciał zacząć się golić :>
28. Chyba inne uczesanie. Nie znam się XD
No i to tak z grubsza XD (ale mi ten smile się podoba XD XD XD XD XD)
Dalej kontynuując temat szkolny...
Chodzi mi o tzw. "kocenie" czyli "zabawa" polegająca na wykonaniu zadania.
IMvhO to jest debilizm i czysta głupota. Nie rozumiem, po co to jest. Może się znajdzie ktoś, kto mi to uświadomi. Widzę takiego chłopaka, podchodzi do innego, z niepewnością i lekkim lękiem odwraca się w poszukiwaniu nauczyciela, a gdy go nie widzi, rozpoczyna bardzo intelektualną wymianę poglądów. W skrócie każe komuś coś wykonać. No i qrwa co z tego ma? Że jak przyjdzie co do czego to ma przejebane u nauczycieli? Bo nie widze co z tego mógłby mieć. A jeszcze takiemu młodemu stracha napędzi. Ja to przynajmniej wiem co robię... wybrałem znajome gim., nie tylko, że dobre, to jeszcze praktycznie wszędzie ziomy, "skocił" mnie mój sąsiad, jeśli to tak można nazwać. Miałem zmierzyć zapałką odcinek ~10cm. Brecht ;) I git :)
Ale powiem coś, co muszę powiedzieć. Moje gimnazujm na prawdę jest dobre. Dlaczego? Bo odkąd siedzę w tej budzie, tj. 2 lata, to jeszcze ani razu nie widzałem, by ktoś komuś groził (np. jak tego nie zrobisz, czy jak powiesz nauczycielowi, to [np.] masz wpier* [albo] głowę ci w kiblu spuścimy). NIGDY. Jedyne co to, "tylko nie mów nauczycielowi". Pierwszaki i tak nie mówią, i ma to swoje dwie strony: dobrą i złą (jak zawsze). Plusem jest to, że po koceniu, ten kto wymyślił nie ma przesrane. Minusem natomiast jest wiara, że jeśli coś zrobi publicznie to ma przesrane. Zwykle tak nie jest, bo poprostu i tak nie ma nic z tego, a można się narazić.
W skrócie, w moim gimnazjum nie spotkałem się z zastraszaniem. Tylko przekonanie jest błędne. Bo wszyscy myślą, że oberwie się im, jak czegoś nie zrobią. A w normalniejszych gim tak nie jest.
Ja chodzę do Gim3, ale my sis, która jest ode mnie o rok młodsza, wybrała Gimnazjum nr2. I co? Dziś chciały ją skocić dziewczyny. I to dwukrotnie. Raz miałą ćwiartką zapałki zmierzyć rękę, czego nie zrobiła, a drugim razem skakała na pieniążku. A co jest najlepsze... i najgorsze jednocześnie... dziewczyny z tamtej szkoły groziły jej, że głowę jej spuszczą w kiblu. Czyli jest grożenie... Wogóle my sis wraca z budy, dzwoni do mom ze łzami w oczach, z dialogu skapnąłem się o co chodzi... no i wyszło, że ona boi się tych dziewczyn! Że znów będzie miała coś robić. Ble ble ble i rozmowa się rozwijała, dowiedziałem sie kilku rzeczy... więc uruchomiłem swoje znajomości (special thanks for 3mc3dw4 and his brother) ;) i wymyśliliśmy prosty plan - jak coś, była już kocona przez koleżanki mojego ziomka. No i niby okej, póżniej się dowiedziałem, że ona myśli, że jej groziły te "znajome dziewczyny"... omg... a najlepsze, że później się okazało, że ona wkońcu skakała na tym pieniążku, czyli była już kocona. Gdy to jej uświadomiłem, chyba przestałą "srać w gacie" ;)
To tak z grubsza :)
Aha i mam prośbę: to, co tu przeczytaliście zachowajcie dla siebie bądź rozmawiajcie o tym ze mną (tj. twórcą posta). Chodzi mi głównie o to, jak jest w naszej szkole - co do grożenia (podkreślam, że nie wykluczam takich ewentualności, acz się z takimi sytuacjami nie spotkałem) - może się zdażyć iż z taką opinią zacznie się grożenie... tak na przekór... lepiej, by tak nie było :)
PS Dodam, że jak będzie dobrze, to jutro się wyjaśni, czy skarbnik will back... Idzie w dobrą stronę :)
A wogóle, co na serio było niemiłe, pewien nikomu nie znajomy Grzegorz D. napisał moje nazwisko przez "ó" (!), pewien Łukasz K. dla jaj - co nie było miłe - napisał my lastname przez "f" (zamiast "w"), a dwie noobiarskie dziewczyny napisały ny nick na kartkach. I pewnie ze złą interpretacją liter :/
Ehhh.. lipa...
Edit: JEST! UDAŁO SIĘ! NIE MA CO OPISYWAĆ! ZNÓW 3MAM KESZ ;)
(choć jak nauczycielka zapytała dziś klasę, kto chce bym został przewodniczącym, podniosły się 4 ręce - po co nie wiem, na 99,9% dla jaj).
A wogóle w Łodzi jeździ osiem fajnych autobusów, a dziś przy my miejscówce widziałem oto poniżej przedstawiony autobus. Linia 53 XD.

No i teraz poruszę temat, dla którego kilka osób tu zagląda...
Chodzi o pk... Nie zamierzam się szczególnie rozpisywać, ale opisać to muszę.
Przez wakacje, dużo zrozumiałem. Między innymi sposób myślenia Sebastiena. Jeśli nie wiesz, o co chodzi, to Foucan kojarzony jest jako twórca free runnu (a Belle parkour) - i to, i to, to to samo. W rzeczywistości to on razem z Davidem stworzyli swobodne bieganie, a później przez różnice poglądów rozeszli się. Sebastien swój bieg nie traktuje wyłącznie jako coś "widocznego". Zajmuje się różnież jego filozofią. Dobry artykuł o tym możecie przeczytać tutaj, do czego wszystkich namawiam.
Foucan wyznaje pogląd "Żadnej przemocy, żadnego współzawodnictwa, żadnych grup, żadnych kierowników"... i właśnie o to mi chodzi. Przez wakacje zrozumiałem, że grupa, team czy squad, jak to się mówi, to jednak nie dla mnie. Podczas zbiorowisk, zlotów czy innych dużych akcji jakoś nie czuję się najlepiej. Jeszcze nie podjąłem decyzji, co zrobię, ale nie wykluczam odejścia z PKR. Chłopaki dadzą sobie radę ;)
Ja na serio odnalazłem siebie podczas samotnych biegów, wypraw w głąb czy wręcz przeciwnie - peryferie Łodzi. Nikt mnie nie goni, mogę robić co chcę, wszystko jest zależne tylko ode mnie. Rozwijam się sam w sobie. Wokół cisza i spokój. Trudno to wytłumaczyć.
Na koniec przytoczę cytat: "Najważniejsze jest to, by nauczyć się podążać własną ścieżką, kierować się intuicją, robić postępy krok za krokiem"...
Ehhh... ja to jestem zdolny. Ostatnio (4.09.) dokręcałem na siłe reverse'a bo mi nie wyszedł i noga wpadła w dziurę przy której rosły "lekko" ostre krzaczki (końcówka płotka przy zajezdni in śledź) i pociąłem sobie nogę :) Dwie otwarte rany - jedna długości ~15cm, druga ~3cm :)
A wczoraj (jak zresztą dziś również i zamierzam co dzień), przed szkołą poszedłem na moją super exxtra miejscówkę - mały płotek i kolumny w bramie przy ulicy Uniwersyteckiej 46/48 (ja to miejsce znalazłem XD prawa zastrzeżone ;) a tak wogóle, to całe podwórko jest zarąbiste). No i zrobiłem niby zwykłego tica od kolumny, złapałem się płotku i dwo handem przez niego. I co najlepsze? Tak się wybiłem (przez niski płotek), że na jakieś ułamki sekund zawisnąłem nad nim (tym ogrodzeniem), a później spadłem na beton. Niby nic szczególnego, gdyby nie to, że odruchowo wyprostowałem rękę (w łokciu) i nią chciałem się zasekurować. Coś mi nie wyszło. "Wbiłem" rękę w beton. I od wczoraj mam problemy z jej zginaniem. Dziś jest lepiej ;) Chyba AQQ ma rację - nadwyrężyłem mięsień (czy coś co się znajduje w łokciu). Wczoraj poszedłem z Ahmedem i właśnie Panem AQQ do manufaktury, bo niby miała być tam wystawa "Dzieci w kosmosie" czy coś. I co? Jedyne co, to pozostałości po wystawie (która oficjalnie miała trwać do 15 października) - dokładnie zdjęcia. Ah obejrzeliśmy i ju. No i przez prawie 2h rozmawialiśmy. Oj różne były tematy :) Polityka, policja etc... Co do pierwszego wymienionego tematu - musiałem to napisać: ja to Giertycha nic nie mam! Facet może i coś chce dobrego dla dzieci. A co do mundurków, to nic nie mam :) Dlaczego? A bo (niektóre) dziewczyny lepiej będą wyglądać (:>), a spodnie zawsze można poszerzyć i wydłużyć (hehehe)... Mr. AQQ oświadomił mnie, po co w rzeczywistości wprowadzone mają zostać mundurki (ich zastosowanie). Każda szkoła będzie miała własny fason bądź jakiś inny znak rozpoznawczy (plakietkę, emblemat). Dzięki czemu łatwo będzie można z dala ujrzeć (rozpoznać) ucznia kupującego alkohol czy to papierosy w pobliskich sklepach. Albo wtedy znikną dilerzy narkotykowi ze szkół (bo w niektórych tacy się pojawiają). Why? Przecież nie będą mieć mundurku :P
Co do policji, to głównie był poruszany temat prawa (np. porównywaliśmy polskie prawo z amerykańskim)... doszliśmy do ciekawych wniosków :) tj. zostaliśmy wreszcie oświeceni :) Np. amerykańscy policjańci mają pozwolenie na strzelanie. U nas w kraju trzeba złapać bandytę, a strzela się tylko w sytuacjach krytycznych. Słynne amerykańskie "Freeze! Police!" w błędnym polskim tłumaczeniu "Stać, policja". Freeze = zamarźnij. Jeśli tego nie zrobisz, policjant może do ciebie strzelić. Proste? I skuteczne.
Wracając do free runu... Chciałem poruszyć temat, który ostatnio stał się wiadomy. Ludzie zaczynają nas ograniczać. O co chodzi? Takie "Hydro": postawili ochroniarzy, by nas przegoniali, tabliczki informacyjne o zakazie wstępu i wogóle. Dalej: na manhattanie ludzie sobie nas nie życzą. M.in. bo "psujemy donice".
Ehhh.. dalej: na Kamińskiego, tam, gdzie są niebieskie barierki (przejście dla niepełnosprawnych) umieszczono tabliczkę "Zakaz wstępu". Co się dzieje to ja nie wiem. Brakuje tylko informacji "nie dotykać" na poręczach :/
No i ostatnie rzeczy co do pk... jeszcze przed napisaniem wcześniejszego posta (przed 23 sierpnia) spotkaliśmy (ja z Trzepaxem) Ciamka i Eddiego :) Zrobiliśmy przerwe przy skakaniu przy przejściówce przy ulicy Żwirki. Eddie wspomniał, że podłoże gdzie chcemy skakać jest stabilne ;)
A tak wogóle to chyba łódzki girlzz pk żyje ;) Kiedyś z Sushim szliśmy do Geant'a w manufakturze, i (może mi się tylko zdaje, ale) widzieliśmy dwie dziewczyny, które palm spina robiły!
Ale i tak mało jest ćwiczących dziewczyn :(((
No i teraz coś, co chyba mi leży na sercu...
Temat chyba wiadomy... dziewczyny... ostatnio tak sobie myślałem i myślałem i doszedłem do wniosku, że mam aż 2 koleżanki! hehehe. Niby nic ale zawsze ;) Szkoda, że jedna z nich rozmawia wyłączenie pisemnie (gg/sms). Lęk? Pewnie tak. Ale i o tym myślałem ostatnio. Znalazłem przyczynę: poprostu siarą jest gadanie ze mną. Kto by gadał z niedość że pałą, to jeszcze brzydką. No więc sprawa jasna. Jakoś przeżyję. Ale ten mankament na temat mojej urody mnie męczy... tyle wokół pięknych dziewczyn... ehhhh... wczoraj usłyszałem podczas przechadzki po szkole, że jedna piękna uczennica ma anoreksję. Przynajmniej tak to wyglądało (jej dialog z wychowawcą etc.)... qrde, choroba ciężka :/
Osobiście znam ze dwie naprawdę ładne (imvvvho) dziewczyny w moim wieku... ale przynajmniej porozmyślać sobie fajnie... dlatego próbuję ograniczać bycie w miejscach publicznie obleganych przez płeć na prawdę piękną, np. w Galerii Łódzkiej, Manufakturze, Piotrkowskiej i tym podobnych... Ciężko tak nie myśleć o dziewczynach, nie spoglądać za pięknymi, stylowo bądź przyciągająco ubranymi... Oczywiście, są gusta i guściki... Skromne, stylowe dziewczyny mnie osobiście się podobają. Ale różnie to jest.
Ale ale... po kolei... nie wiem, jak inni mnie postrzegają, ale chyba jednak mój poziom rozumowywywania wykracza poza 14 lat. Zdaje mi się nawet, że w jakimś większym stopniu jestem dojrzały psychicznie. Właśnie ta "dojrzałość" pozwala mi nawiązywać kontakty ze starszymi od siebie chłopakami, z którymi świetnie się dogaduję. Jednym z takich ziomali jest Wiewiór, który ma 16 lat (o dwa roki ;) starszy), i podczas jednej z rozmów doszliśmy do interesujących rzeczy. Stachu, gdy miał 14 lat nie miał rzadnej dziewczyny i myślał, że coś z nim nie tak. Teraz baaardzo przyjaźni się z pewną panienką, są ze sobą i rzadnego "oficjalnego proszenia o chodzenie" nie było. Dlaczego w wieku 14 lat nie miał dziewczyny? Bo miał do nich takie samo podejście jak ja: szacunek. Nie szukał dziewczyny tylko do lizania czy coś, żeby po kilku dniach "zerwać chodzenie" lub sth (something) w tym rodzaju. Dłuższa znajomość... - to jest to. Ale zrozumieją to nieliczni. Tylko ci, który umysłowo dojrzali (?). A takich 14-latków (i nie tylko) mało. Jeśli chodzi o dziewczyny w tym wieku to sprawa jest prosta - ze świecą szukać dojrzałych. Z moich rzadkich obserwacji wynika, że one szukają przystojnych i ładnych chłopaków, z którymi mogłyby się pokazać. Innych przykładów nie znam. A szkoda :/
Archiwum rozmowy ze Stachem, możecie przeczytać tutaj.
Podsumowując: ten dialog ze Stachem trochę mnie podbudował, pozwolił oderwać się myślami (jak się okazało, chwilowo) od tego tematu. Ale ta "chwila" minęła. Zaczęła się szkoła, ładnych (a może i pięknych) dziewczyn trudno nie zauważyć ;(
Ja już nie wiem, co mam robić. Utwierdzam się natomiast w jednym przekonaniu: to nie pech, to nie los, jest źle, a lepiej nie będzie. Starać się o piękności nie warto, bo po co skoro zawsze szanse są równe zeru? :/
To by było na tyle tego posta... na koniec tematu dodam, że na Festiwalu w Sopocie, organizowanym przez TVN, jedyne co było warte oglądania to piękna prowadząca, Magda Mołek...
PS Jeśli to przeczytała jakaś dziewczyna, prosiłbym o komentarz. Tak wogóle to miałem tą część zaszyfrować, ale po odpowiednim przerobieniu nadaje się do powszechnej publikacji... Pzdr.
PS2 (edit): no, trzeba napisać kilka sprostowań.
Do 3mc3dw4 - co do mojej klasy - wiesz już, że takiej klasy byś nie chciał :P
Oficjalnie oświadczam, że do nikogo nic nie mam. Owszem, są osoby które swoim zachowaniem nie przedstawiają się najlepiej, ale to już inna bajka.
Do Damiena - po primo, to są różne gusta i guściki. Po drugo, to jeśli wg Ciebie blog to system komentowania dwóch zdań to jesteś w błędzie. Owszem, prowadzenie tzw. "internetowego pamiętnika" zwykle ogranicza się do kilku zdań. Ale imho jest to głupota, tylko zapychanie miejsca na serverach trzymających dane. To, że "czasem" się rozpiszę, to moja sprawa. Są ludzie, którym nie chce się czytać tak dużych ilości tekstu (średnio ~15kb). Jest to ich sprawa. Blog prowadzę dla siebie, umieszczam tutaj moje przemyślenia, i nie wiem, czy ktoś tu zagląda czy nie. Nie wiem, jakie opinie o mnie wyciągają czytelnicy. Czasem chciałbym to wiedzieć, ale tak się nie da...
Do Krzychasa - eh, gdybyś przeczytał moje posty, byś znał odpowiedź na wszystkie zadawane mi pytania. W tym poście masz odpowiedź "Czy trenuję?".
Do Jaśminy - jak chcesz o coś zapytać, to może ułóż porządnie pytanie :P To po pierwsze. Po drugie, to tak, jesteś jedną z tych dwóch koleżanek. I wiesz dlaczego? Zaraz zrobię małą listę stanowisk z opisami :P
To chyba sprawa jasna :P Aha drugą koleżanką jest Małgośka z podstawówki, którą pozdrawiam ;)
A no i zrzekłem się tronu bez wahania. Po 1. nie chcę rządzić ludźmi jak wspomniałaś. 2. To nie stanowisko dla mnie. Nie mam takiego charakteru. Jestem skromnym, cihym i wstydliwym, drobnym koderem. 3. To klasa wybrałą przewodniczącego: późniejsze sprostowujące wyniki pokazało, że praktycznie nikt mnie nie chciał hehehe.
Dalej: przy nadwyrężeniu jakiegokolwiek mięśnia, krew nie sika, a nawet nie kapie.
Next: pingwin to symbol Linuxa. Click!
Aha, adnotacja do 3mc3dw4: przypominam, że do Jaśminy nic nie mam :P xD
Do Philipka - no master, może kiedyś arta o filozofii swobodnego biegania napiszę, ale w to wątpię. Nie potrafię pisać tekstów. Co innego jest opisywać coś, jak to wygląda z mojej strony, i w dodatku robić to tylko dla siebie. Naprawdę nie potrafię inaczej. Nad newsem z życzeniami dla Aliena kombinowałem ponad godzinę, a i tak 80% spisałem z googli (te 20% to pomysł CSW z parkour.pl :P).
Ty to umiesz pisać :) Wszystko Ci łatwo przychodzi. Chciałbym tak umieć... :/
Do Elfa - post odpowiednio zmodyfikowany. PS Nic do Ciebie nie mam, tylko wypadałoby od czasu do czasu, założyć białą koszulę.
Do każdego - proszę o nierozpowszechnianie fragmentów postów i (szczególnie!) adresu tego bloga bez mojej wiedzy i zgody. (kopyrajtsy w stopce)
Każdy post może być kilkukrotnie zmodyfikowany bądź usunięty w zależności od skutków opublikowania treści. Tak samo z komentarzami. Jeśli naruszają czyjeś dobro zostaną usunięte.
PS3 Może wreszcie ktoś skomentuje to co napisałem ?
Kiedy pisałem ostatniego posta na blogu miałem trochę roboty... No i OverGround doprowadziłem do porządku ;) Fajnie, że takim portalem "opiekuję się"... ;) Zrobiłem ostatnio google playera, upgrejd wszedł z poprawą buga w ankietach i godziną dodania newsa ;)
A ostatnio dostałem admina na www.pklodz.xt.pl - MsK chciał zrobić porządek na stronce, a że "się znam" to dostałem prawa ;)
Teraz Philipek mnie dręczy co to pewnej strony... spokojnie, zdążę... Ale najpierw trza zrobić website Pracowni Komputerowej Planetarium Łódzkiego... To właśnie jest miejsce, w którym dużo się nauczyłem, zawiązałem znajomości i ogólnie jest full wypas :)
Niby tej w/w roboty sporo, ale mój dostępny czas przy kompie zmalał o 47h tygodniowo :/
Będzie trudniej...
Ale te czasowe ograniczenia spowodowane są rzeczą oczywistą - szkołą. Porąbany plan... w poniedziałki lekcje do 14:00, we wtorki i środy do 16:00, a w czwartki i piątki do 15:00 :/
Ale co najgorsze... Nowy rok szkolny, nowa trójka klasowa... w zeszłym roku byłem skarbnikiem... i jakoś to szło... i w tym roku miałem być także... już wszystko było powiedziane... niby miałem być...
No i na wychowawczej zrobione miały być tzw. "wybory". Nasza Pani wychowawczyni wymyśliła, żeby każdy na kartce podał trzy nazwiska, "do których ma zaufanie", wie, że "dobrze (dana osoba) spełni się jako przewodniczący" etc. I co? ZOSTAŁEM PRZEWODNICZĄCYM ;( ;( ;( ale bym sobie poflugał, ale nie wypada. No a teraz wyjaśniam. Jak powszechnie uważano (ja też tak myślałem) z "najpopularniejszej" grupki ludzi, według ich chęci zostaną wybrane dane stanowiska. I jaki numer nam wycięła nasza Pani? Okazało się, że nada stanowiska wedle głosów - najwięcej głosów otrzyma przyszły przewodniczący, następnie jego zastępca i po nich skarbnik. No i zapewne te kilka osób (20 na 27) - które oddały na mnie głos chciały bym znów cash trzymał... a tu mi numer wycięli :/ no a nawet jak powiedziałem Pani, że nie chcę być przewodniczącym usłyszałem "Nie chcem, ale muszem. Dostałeś wotum zaufania. Klasa cię wybrała. Już za późno by się wycofać" czy jakoś tak. Wogóle lipa, trza będzie się naradzić z chłopakami. Bo Ardian (specjalna zmiana imienia) dostał 18 głosów i został zastępcą, a Szczepan dostał rangę Skarbnika z 12 głosami. Coś minę miał nie tęgą. Trza będzie się z nimi zgadać i poprosić o powtórkę "wyborów", by teraz była stosowna rubryka propozycji na skarbnika i dwie na przewodniczącego. Lub coś tym podobnego :/
A wogóle jeszcze przed tym pani (panna?) Jaśmina zapytała czy skarbnik nie mógłby zostać ten sam, kilka osób dołączyło do pytania, a polonistka, że "Aaa to się jeszcze zobaczy".
Eh, co tam dalej... klasa jaka była lipna, taka jest. Ale lekkie zmiany nastały. Opiszę wszystkich po kolei ;)
1. Bardziej morde drze.
2. Chyba inny fryz? Poza tym, została oświecona. Ave Wędrowycz hehe.
3. Wreszcie naprawiła okulary (pewnie tego by nie zrobiła gdyby nie Biologiczka ;))
4. Nowe buciki, fason stary :P
5. Znów shoes nju, tym razem białe.
6. Jakoś bardziej luźny :P (niewiele) i chyba kolejne zdobycze doszły w ogejmje.
7. Znoobiał. (proszę o wpisanie w komentarzach, jak się zmieniłem po wakacjach)
8. Lekko obniżony ton głosu, poza tym sqmywanie świata wokół bez zmian (jak nie było, tak nie ma).
9. Poprawa zdrowia, już nie taki cihy hehe
10. Inny fryz ?
11. Zmian niezaobreswowano XD
12. [brak danych]
13. Fryz zmieniony. [smiech] Loczki? Albo nie dba o siebie XD. Nie zebym cos mial...
14. Lekko uspokoił się. Lekko.
15. Po wakacjach więcej się publicznie wypowiada ;)
16. Urosła XD
17. Plecak prawdziwie męskich kolorów (pomarańczowy), a tak to nic nju
18. Znów ciuhy z kropa (omg) i nowe telefony. I po chusteczkowo co?
19. Skejcik hehe
20. Jaki był, taki był :P Teraz bardziej się boi uciekać z lekcji :P
21. Inny fryz?
22. No, ten to sobie loczki zrobił ;) I chyba pałki zmieniły o nim zdanie
23. Podkęcił z lekka fryz :P yyy w drugą stronę..?
24. (stary 25.) Zmian niezaobreswowano XD
25. Zmian niezaobreswowano XD
26. Juz nie klocek ;)
27. Hmm czyżby chciał zacząć się golić :>
28. Chyba inne uczesanie. Nie znam się XD
No i to tak z grubsza XD (ale mi ten smile się podoba XD XD XD XD XD)
Dalej kontynuując temat szkolny...
Chodzi mi o tzw. "kocenie" czyli "zabawa" polegająca na wykonaniu zadania.
IMvhO to jest debilizm i czysta głupota. Nie rozumiem, po co to jest. Może się znajdzie ktoś, kto mi to uświadomi. Widzę takiego chłopaka, podchodzi do innego, z niepewnością i lekkim lękiem odwraca się w poszukiwaniu nauczyciela, a gdy go nie widzi, rozpoczyna bardzo intelektualną wymianę poglądów. W skrócie każe komuś coś wykonać. No i qrwa co z tego ma? Że jak przyjdzie co do czego to ma przejebane u nauczycieli? Bo nie widze co z tego mógłby mieć. A jeszcze takiemu młodemu stracha napędzi. Ja to przynajmniej wiem co robię... wybrałem znajome gim., nie tylko, że dobre, to jeszcze praktycznie wszędzie ziomy, "skocił" mnie mój sąsiad, jeśli to tak można nazwać. Miałem zmierzyć zapałką odcinek ~10cm. Brecht ;) I git :)
Ale powiem coś, co muszę powiedzieć. Moje gimnazujm na prawdę jest dobre. Dlaczego? Bo odkąd siedzę w tej budzie, tj. 2 lata, to jeszcze ani razu nie widzałem, by ktoś komuś groził (np. jak tego nie zrobisz, czy jak powiesz nauczycielowi, to [np.] masz wpier* [albo] głowę ci w kiblu spuścimy). NIGDY. Jedyne co to, "tylko nie mów nauczycielowi". Pierwszaki i tak nie mówią, i ma to swoje dwie strony: dobrą i złą (jak zawsze). Plusem jest to, że po koceniu, ten kto wymyślił nie ma przesrane. Minusem natomiast jest wiara, że jeśli coś zrobi publicznie to ma przesrane. Zwykle tak nie jest, bo poprostu i tak nie ma nic z tego, a można się narazić.
W skrócie, w moim gimnazjum nie spotkałem się z zastraszaniem. Tylko przekonanie jest błędne. Bo wszyscy myślą, że oberwie się im, jak czegoś nie zrobią. A w normalniejszych gim tak nie jest.
Ja chodzę do Gim3, ale my sis, która jest ode mnie o rok młodsza, wybrała Gimnazjum nr2. I co? Dziś chciały ją skocić dziewczyny. I to dwukrotnie. Raz miałą ćwiartką zapałki zmierzyć rękę, czego nie zrobiła, a drugim razem skakała na pieniążku. A co jest najlepsze... i najgorsze jednocześnie... dziewczyny z tamtej szkoły groziły jej, że głowę jej spuszczą w kiblu. Czyli jest grożenie... Wogóle my sis wraca z budy, dzwoni do mom ze łzami w oczach, z dialogu skapnąłem się o co chodzi... no i wyszło, że ona boi się tych dziewczyn! Że znów będzie miała coś robić. Ble ble ble i rozmowa się rozwijała, dowiedziałem sie kilku rzeczy... więc uruchomiłem swoje znajomości (special thanks for 3mc3dw4 and his brother) ;) i wymyśliliśmy prosty plan - jak coś, była już kocona przez koleżanki mojego ziomka. No i niby okej, póżniej się dowiedziałem, że ona myśli, że jej groziły te "znajome dziewczyny"... omg... a najlepsze, że później się okazało, że ona wkońcu skakała na tym pieniążku, czyli była już kocona. Gdy to jej uświadomiłem, chyba przestałą "srać w gacie" ;)
To tak z grubsza :)
Aha i mam prośbę: to, co tu przeczytaliście zachowajcie dla siebie bądź rozmawiajcie o tym ze mną (tj. twórcą posta). Chodzi mi głównie o to, jak jest w naszej szkole - co do grożenia (podkreślam, że nie wykluczam takich ewentualności, acz się z takimi sytuacjami nie spotkałem) - może się zdażyć iż z taką opinią zacznie się grożenie... tak na przekór... lepiej, by tak nie było :)
PS Dodam, że jak będzie dobrze, to jutro się wyjaśni, czy skarbnik will back... Idzie w dobrą stronę :)
A wogóle, co na serio było niemiłe, pewien nikomu nie znajomy Grzegorz D. napisał moje nazwisko przez "ó" (!), pewien Łukasz K. dla jaj - co nie było miłe - napisał my lastname przez "f" (zamiast "w"), a dwie noobiarskie dziewczyny napisały ny nick na kartkach. I pewnie ze złą interpretacją liter :/
Ehhh.. lipa...
Edit: JEST! UDAŁO SIĘ! NIE MA CO OPISYWAĆ! ZNÓW 3MAM KESZ ;)
(choć jak nauczycielka zapytała dziś klasę, kto chce bym został przewodniczącym, podniosły się 4 ręce - po co nie wiem, na 99,9% dla jaj).
A wogóle w Łodzi jeździ osiem fajnych autobusów, a dziś przy my miejscówce widziałem oto poniżej przedstawiony autobus. Linia 53 XD.

No i teraz poruszę temat, dla którego kilka osób tu zagląda...
Chodzi o pk... Nie zamierzam się szczególnie rozpisywać, ale opisać to muszę.
Przez wakacje, dużo zrozumiałem. Między innymi sposób myślenia Sebastiena. Jeśli nie wiesz, o co chodzi, to Foucan kojarzony jest jako twórca free runnu (a Belle parkour) - i to, i to, to to samo. W rzeczywistości to on razem z Davidem stworzyli swobodne bieganie, a później przez różnice poglądów rozeszli się. Sebastien swój bieg nie traktuje wyłącznie jako coś "widocznego". Zajmuje się różnież jego filozofią. Dobry artykuł o tym możecie przeczytać tutaj, do czego wszystkich namawiam.
Foucan wyznaje pogląd "Żadnej przemocy, żadnego współzawodnictwa, żadnych grup, żadnych kierowników"... i właśnie o to mi chodzi. Przez wakacje zrozumiałem, że grupa, team czy squad, jak to się mówi, to jednak nie dla mnie. Podczas zbiorowisk, zlotów czy innych dużych akcji jakoś nie czuję się najlepiej. Jeszcze nie podjąłem decyzji, co zrobię, ale nie wykluczam odejścia z PKR. Chłopaki dadzą sobie radę ;)
Ja na serio odnalazłem siebie podczas samotnych biegów, wypraw w głąb czy wręcz przeciwnie - peryferie Łodzi. Nikt mnie nie goni, mogę robić co chcę, wszystko jest zależne tylko ode mnie. Rozwijam się sam w sobie. Wokół cisza i spokój. Trudno to wytłumaczyć.
Na koniec przytoczę cytat: "Najważniejsze jest to, by nauczyć się podążać własną ścieżką, kierować się intuicją, robić postępy krok za krokiem"...
Ehhh... ja to jestem zdolny. Ostatnio (4.09.) dokręcałem na siłe reverse'a bo mi nie wyszedł i noga wpadła w dziurę przy której rosły "lekko" ostre krzaczki (końcówka płotka przy zajezdni in śledź) i pociąłem sobie nogę :) Dwie otwarte rany - jedna długości ~15cm, druga ~3cm :)
A wczoraj (jak zresztą dziś również i zamierzam co dzień), przed szkołą poszedłem na moją super exxtra miejscówkę - mały płotek i kolumny w bramie przy ulicy Uniwersyteckiej 46/48 (ja to miejsce znalazłem XD prawa zastrzeżone ;) a tak wogóle, to całe podwórko jest zarąbiste). No i zrobiłem niby zwykłego tica od kolumny, złapałem się płotku i dwo handem przez niego. I co najlepsze? Tak się wybiłem (przez niski płotek), że na jakieś ułamki sekund zawisnąłem nad nim (tym ogrodzeniem), a później spadłem na beton. Niby nic szczególnego, gdyby nie to, że odruchowo wyprostowałem rękę (w łokciu) i nią chciałem się zasekurować. Coś mi nie wyszło. "Wbiłem" rękę w beton. I od wczoraj mam problemy z jej zginaniem. Dziś jest lepiej ;) Chyba AQQ ma rację - nadwyrężyłem mięsień (czy coś co się znajduje w łokciu). Wczoraj poszedłem z Ahmedem i właśnie Panem AQQ do manufaktury, bo niby miała być tam wystawa "Dzieci w kosmosie" czy coś. I co? Jedyne co, to pozostałości po wystawie (która oficjalnie miała trwać do 15 października) - dokładnie zdjęcia. Ah obejrzeliśmy i ju. No i przez prawie 2h rozmawialiśmy. Oj różne były tematy :) Polityka, policja etc... Co do pierwszego wymienionego tematu - musiałem to napisać: ja to Giertycha nic nie mam! Facet może i coś chce dobrego dla dzieci. A co do mundurków, to nic nie mam :) Dlaczego? A bo (niektóre) dziewczyny lepiej będą wyglądać (:>), a spodnie zawsze można poszerzyć i wydłużyć (hehehe)... Mr. AQQ oświadomił mnie, po co w rzeczywistości wprowadzone mają zostać mundurki (ich zastosowanie). Każda szkoła będzie miała własny fason bądź jakiś inny znak rozpoznawczy (plakietkę, emblemat). Dzięki czemu łatwo będzie można z dala ujrzeć (rozpoznać) ucznia kupującego alkohol czy to papierosy w pobliskich sklepach. Albo wtedy znikną dilerzy narkotykowi ze szkół (bo w niektórych tacy się pojawiają). Why? Przecież nie będą mieć mundurku :P
Co do policji, to głównie był poruszany temat prawa (np. porównywaliśmy polskie prawo z amerykańskim)... doszliśmy do ciekawych wniosków :) tj. zostaliśmy wreszcie oświeceni :) Np. amerykańscy policjańci mają pozwolenie na strzelanie. U nas w kraju trzeba złapać bandytę, a strzela się tylko w sytuacjach krytycznych. Słynne amerykańskie "Freeze! Police!" w błędnym polskim tłumaczeniu "Stać, policja". Freeze = zamarźnij. Jeśli tego nie zrobisz, policjant może do ciebie strzelić. Proste? I skuteczne.
Wracając do free runu... Chciałem poruszyć temat, który ostatnio stał się wiadomy. Ludzie zaczynają nas ograniczać. O co chodzi? Takie "Hydro": postawili ochroniarzy, by nas przegoniali, tabliczki informacyjne o zakazie wstępu i wogóle. Dalej: na manhattanie ludzie sobie nas nie życzą. M.in. bo "psujemy donice".
Ehhh.. dalej: na Kamińskiego, tam, gdzie są niebieskie barierki (przejście dla niepełnosprawnych) umieszczono tabliczkę "Zakaz wstępu". Co się dzieje to ja nie wiem. Brakuje tylko informacji "nie dotykać" na poręczach :/
No i ostatnie rzeczy co do pk... jeszcze przed napisaniem wcześniejszego posta (przed 23 sierpnia) spotkaliśmy (ja z Trzepaxem) Ciamka i Eddiego :) Zrobiliśmy przerwe przy skakaniu przy przejściówce przy ulicy Żwirki. Eddie wspomniał, że podłoże gdzie chcemy skakać jest stabilne ;)
A tak wogóle to chyba łódzki girlzz pk żyje ;) Kiedyś z Sushim szliśmy do Geant'a w manufakturze, i (może mi się tylko zdaje, ale) widzieliśmy dwie dziewczyny, które palm spina robiły!
Ale i tak mało jest ćwiczących dziewczyn :(((
No i teraz coś, co chyba mi leży na sercu...
Temat chyba wiadomy... dziewczyny... ostatnio tak sobie myślałem i myślałem i doszedłem do wniosku, że mam aż 2 koleżanki! hehehe. Niby nic ale zawsze ;) Szkoda, że jedna z nich rozmawia wyłączenie pisemnie (gg/sms). Lęk? Pewnie tak. Ale i o tym myślałem ostatnio. Znalazłem przyczynę: poprostu siarą jest gadanie ze mną. Kto by gadał z niedość że pałą, to jeszcze brzydką. No więc sprawa jasna. Jakoś przeżyję. Ale ten mankament na temat mojej urody mnie męczy... tyle wokół pięknych dziewczyn... ehhhh... wczoraj usłyszałem podczas przechadzki po szkole, że jedna piękna uczennica ma anoreksję. Przynajmniej tak to wyglądało (jej dialog z wychowawcą etc.)... qrde, choroba ciężka :/
Osobiście znam ze dwie naprawdę ładne (imvvvho) dziewczyny w moim wieku... ale przynajmniej porozmyślać sobie fajnie... dlatego próbuję ograniczać bycie w miejscach publicznie obleganych przez płeć na prawdę piękną, np. w Galerii Łódzkiej, Manufakturze, Piotrkowskiej i tym podobnych... Ciężko tak nie myśleć o dziewczynach, nie spoglądać za pięknymi, stylowo bądź przyciągająco ubranymi... Oczywiście, są gusta i guściki... Skromne, stylowe dziewczyny mnie osobiście się podobają. Ale różnie to jest.
Ale ale... po kolei... nie wiem, jak inni mnie postrzegają, ale chyba jednak mój poziom rozumowywywania wykracza poza 14 lat. Zdaje mi się nawet, że w jakimś większym stopniu jestem dojrzały psychicznie. Właśnie ta "dojrzałość" pozwala mi nawiązywać kontakty ze starszymi od siebie chłopakami, z którymi świetnie się dogaduję. Jednym z takich ziomali jest Wiewiór, który ma 16 lat (o dwa roki ;) starszy), i podczas jednej z rozmów doszliśmy do interesujących rzeczy. Stachu, gdy miał 14 lat nie miał rzadnej dziewczyny i myślał, że coś z nim nie tak. Teraz baaardzo przyjaźni się z pewną panienką, są ze sobą i rzadnego "oficjalnego proszenia o chodzenie" nie było. Dlaczego w wieku 14 lat nie miał dziewczyny? Bo miał do nich takie samo podejście jak ja: szacunek. Nie szukał dziewczyny tylko do lizania czy coś, żeby po kilku dniach "zerwać chodzenie" lub sth (something) w tym rodzaju. Dłuższa znajomość... - to jest to. Ale zrozumieją to nieliczni. Tylko ci, który umysłowo dojrzali (?). A takich 14-latków (i nie tylko) mało. Jeśli chodzi o dziewczyny w tym wieku to sprawa jest prosta - ze świecą szukać dojrzałych. Z moich rzadkich obserwacji wynika, że one szukają przystojnych i ładnych chłopaków, z którymi mogłyby się pokazać. Innych przykładów nie znam. A szkoda :/
Archiwum rozmowy ze Stachem, możecie przeczytać tutaj.
Podsumowując: ten dialog ze Stachem trochę mnie podbudował, pozwolił oderwać się myślami (jak się okazało, chwilowo) od tego tematu. Ale ta "chwila" minęła. Zaczęła się szkoła, ładnych (a może i pięknych) dziewczyn trudno nie zauważyć ;(
Ja już nie wiem, co mam robić. Utwierdzam się natomiast w jednym przekonaniu: to nie pech, to nie los, jest źle, a lepiej nie będzie. Starać się o piękności nie warto, bo po co skoro zawsze szanse są równe zeru? :/
To by było na tyle tego posta... na koniec tematu dodam, że na Festiwalu w Sopocie, organizowanym przez TVN, jedyne co było warte oglądania to piękna prowadząca, Magda Mołek...
PS Jeśli to przeczytała jakaś dziewczyna, prosiłbym o komentarz. Tak wogóle to miałem tą część zaszyfrować, ale po odpowiednim przerobieniu nadaje się do powszechnej publikacji... Pzdr.
PS2 (edit): no, trzeba napisać kilka sprostowań.
Do 3mc3dw4 - co do mojej klasy - wiesz już, że takiej klasy byś nie chciał :P
Oficjalnie oświadczam, że do nikogo nic nie mam. Owszem, są osoby które swoim zachowaniem nie przedstawiają się najlepiej, ale to już inna bajka.
Do Damiena - po primo, to są różne gusta i guściki. Po drugo, to jeśli wg Ciebie blog to system komentowania dwóch zdań to jesteś w błędzie. Owszem, prowadzenie tzw. "internetowego pamiętnika" zwykle ogranicza się do kilku zdań. Ale imho jest to głupota, tylko zapychanie miejsca na serverach trzymających dane. To, że "czasem" się rozpiszę, to moja sprawa. Są ludzie, którym nie chce się czytać tak dużych ilości tekstu (średnio ~15kb). Jest to ich sprawa. Blog prowadzę dla siebie, umieszczam tutaj moje przemyślenia, i nie wiem, czy ktoś tu zagląda czy nie. Nie wiem, jakie opinie o mnie wyciągają czytelnicy. Czasem chciałbym to wiedzieć, ale tak się nie da...
Do Krzychasa - eh, gdybyś przeczytał moje posty, byś znał odpowiedź na wszystkie zadawane mi pytania. W tym poście masz odpowiedź "Czy trenuję?".
Do Jaśminy - jak chcesz o coś zapytać, to może ułóż porządnie pytanie :P To po pierwsze. Po drugie, to tak, jesteś jedną z tych dwóch koleżanek. I wiesz dlaczego? Zaraz zrobię małą listę stanowisk z opisami :P
Przyjaciel - osoba do której można mieć bezgraniczne zaufanie
Ziomal - tutaj wyróżnia się dwa znaczenia. Pierwszym jest słownikowe, oraz takie jakie znają nasi rodzice. Ziomal to osoba z tego samego podwórka. Obecnie ukształtowało się znaczenie coś pomiędzy kumplem, a przyjacielem. Zapewne to przez filozofię kultury hip-hop (w skrócie: slumsy, przyjaciele z podwórka z którymi np. jeździło się na deskach czy inne tym podobne rzeczy, później ta przyjacielska więź etc.).
Kumpel - osoba z którą można pogadać na loozie ;) Nie ma stracha hehe ;)
Kolega - ktoś kto czasem zamieni słówko na tematy nie tylko szkolne.
Znajomy - osoba, z którą np. witamy się przez uścisk dłoni (a niekoniecznie ją pamiętamy), czy spotykamy ją od czasu do czasu, albo łączą nas rzeczy o jednej tematyce.
Znajomy (z widzenia) - ktoś kogo już kojarzymy, spotykamy go co jakiś czas i być może coś o nim wiemy :)
Ziomal - tutaj wyróżnia się dwa znaczenia. Pierwszym jest słownikowe, oraz takie jakie znają nasi rodzice. Ziomal to osoba z tego samego podwórka. Obecnie ukształtowało się znaczenie coś pomiędzy kumplem, a przyjacielem. Zapewne to przez filozofię kultury hip-hop (w skrócie: slumsy, przyjaciele z podwórka z którymi np. jeździło się na deskach czy inne tym podobne rzeczy, później ta przyjacielska więź etc.).
Kumpel - osoba z którą można pogadać na loozie ;) Nie ma stracha hehe ;)
Kolega - ktoś kto czasem zamieni słówko na tematy nie tylko szkolne.
Znajomy - osoba, z którą np. witamy się przez uścisk dłoni (a niekoniecznie ją pamiętamy), czy spotykamy ją od czasu do czasu, albo łączą nas rzeczy o jednej tematyce.
Znajomy (z widzenia) - ktoś kogo już kojarzymy, spotykamy go co jakiś czas i być może coś o nim wiemy :)
To chyba sprawa jasna :P Aha drugą koleżanką jest Małgośka z podstawówki, którą pozdrawiam ;)
A no i zrzekłem się tronu bez wahania. Po 1. nie chcę rządzić ludźmi jak wspomniałaś. 2. To nie stanowisko dla mnie. Nie mam takiego charakteru. Jestem skromnym, cihym i wstydliwym, drobnym koderem. 3. To klasa wybrałą przewodniczącego: późniejsze sprostowujące wyniki pokazało, że praktycznie nikt mnie nie chciał hehehe.
Dalej: przy nadwyrężeniu jakiegokolwiek mięśnia, krew nie sika, a nawet nie kapie.
Next: pingwin to symbol Linuxa. Click!
Aha, adnotacja do 3mc3dw4: przypominam, że do Jaśminy nic nie mam :P xD
Do Philipka - no master, może kiedyś arta o filozofii swobodnego biegania napiszę, ale w to wątpię. Nie potrafię pisać tekstów. Co innego jest opisywać coś, jak to wygląda z mojej strony, i w dodatku robić to tylko dla siebie. Naprawdę nie potrafię inaczej. Nad newsem z życzeniami dla Aliena kombinowałem ponad godzinę, a i tak 80% spisałem z googli (te 20% to pomysł CSW z parkour.pl :P).
Ty to umiesz pisać :) Wszystko Ci łatwo przychodzi. Chciałbym tak umieć... :/
Do Elfa - post odpowiednio zmodyfikowany. PS Nic do Ciebie nie mam, tylko wypadałoby od czasu do czasu, założyć białą koszulę.
Do każdego - proszę o nierozpowszechnianie fragmentów postów i (szczególnie!) adresu tego bloga bez mojej wiedzy i zgody. (kopyrajtsy w stopce)
Każdy post może być kilkukrotnie zmodyfikowany bądź usunięty w zależności od skutków opublikowania treści. Tak samo z komentarzami. Jeśli naruszają czyjeś dobro zostaną usunięte.
PS3 Może wreszcie ktoś skomentuje to co napisałem ?


7 Comments:
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
By
Anonimowy, at 07 września, 2006 19:34
damien: nudne? Ja czytałem z zapartym tchem... :P
By
Anonimowy, at 07 września, 2006 19:40
Dzięki za pozdrowienia w imieniu swoim i brata. NIech siostra sie nie boi bo ze źródeł wiem że nie będzie już kocenia. A co do dziewczyn to i przyjdzie pora na Ciebie i w pewnym momencie będziesz maił dość tego trucia...ale pierwszy związek jest zawsze najlepszy...ja swojego nie zapomne...i najlepiej jakby to była ładna wg Ciebie dziewczyna a nie kierując się opinią "publiczną" i która nie miała nigdy chłopaka wtedy będziecie wiedziec o co chodzi i się dogadacie ;) dziewczyn ładnych może w naszym gim jest od groma ale większość jest tak jak określiłeś chcących się pokazać z jaimś przypalonym gościem z solarki...życzę ci powodzenia;) cu ;)
By
Anonimowy, at 07 września, 2006 21:27
To naprawde fajnie, ze macie (ze Stachem) szacunek do dziewczyn. Zastanawiam sie, ktore to te 2 sczesciary :D Ale myslalam, ze nie obchodzi Cie to co inni/inne o Tobie mysla. -i nie jestes taki "brzydki" jak Ci sie wydaje :p
By
Anonimowy, at 07 września, 2006 21:31
jak narazie jedyny blog który widziałem i mnie zaciekawił...
masz talent do pisania i nie jest to bezsensowne pisanie dla komentów... RISPEKT :P
By
Anonimowy, at 08 września, 2006 20:02
Hehe... Miesiące praktyki ;) A teraz dostałem się do takiej klasy, w ktorej WSZYSCY piszą 100 razy lepiej ode mnie...
Post super, umiesz pisać. Jakbyś napisał swoje przemyślenia, zrobiłoby się małą korektę i byłoby super :) Taki artykuł na temat filozofii PK byłby super...
Ale najpierw zrób stronę planetarium, a potem naszą xP
Pozdro!
By
Anonimowy, at 09 września, 2006 14:14
emce, a Ty jak wykle maczo xD
jasmin, Ciebie to nie znam xD no i sie nie znasz :P
Wiewior, juz chyba ten trzepax.go.pl nieaktualny ;)
Philipek, Ty to wszędzie byś korekty dokonał xD
Jeszcze raz wszystkim dzięki za komentarze.
A pisać nie umiem. Dowodem są lekcje polaka.
Pzdr.
By
JA ;], at 04 października, 2006 16:32
Prześlij komentarz
<< Home