Blog of UnHappy traceur.
Whose make me smile ?

30 września 2006

School raport.

W e l c o m e  E v e r y b o d y  X D
Hmmm właśnie wcinam Liona i postanowiłem coś tam nabazgrać ;)
Tak sobie pomyślałem, że to trochę wstyd raz na miesiąc coś tutaj zostawiać po sobie... więc może dwa razy na miesiąć xD ? Jako, że dziś mamy ostatni dzień września, to coś napiszę... a myślę, że tego będzie niemało :)
Co ja tam miałem... aa no właśnie... między innymi mini-raport z trzech ostatnich tygodni w szkole, moje opinie co o niektórych, troszkę o pk (jak zawsze) i pewnie coś jeszcze się tam znajdzie...

Od czego by tu zacząć... A może pochwalę się xD
Kiedyś, daaaawno, daaaaaaaaaaaaaaaawno temu kupiłem na Allegro dwa neony... Jako, że tutaj lubię się rozpisywać, powiem co to jest :) Neon, taki popularnie spotykany podczas tuningu różnych rzeczy, jest to nic innego, jak długa, biała bądź przeźroczysta rurka, na której krawędziach umieszczone zostały dwie bardzo jasne diody. Światło z LEDów rozchodzi się po rurce, a widz otrzymuje ciekawy dla oka efekt.
Przykład neona:

No i takie dwa neony kiedyś sobie podkleiłem pod nadstawkę na biurku, na której jest monitor. Od czasu do czasu kabelki podłączyłem do PCa, by sobie popatrzeć na fajny efekt. Ale cały czas nie "instalowałem" tego do kompa na stałe. Dlaczego? A po co ma cały czas się świecić? U mnie w głowie był pomysł, co do wykonania to było trochę gorzej. Ale ostatnio wziąłem się... w garść xD i postanowiłem zrobić co trzeba. A mianowicie poszedłem z Mr. AQQ do Leroy Merlin'a (Lerła Merlę xD) i m.in. dzięki jego radzie kupiłem 3m kabla sześcio-żyłowego (0,5mm) YTDY za 3,60 :) No i kabel leżał w pudełku.
A ja postanowiłem potestować co innego... razem z neonami, kiedyś kupiłem 5 jasnoniebieskich diod. Z nimi dostałem 5 oporników (rezystorów) o mocy 4.7 kΩ (0.25W) no i fajnie.

Kiedyś już wziąłem jedną z LEDówek i podłączyłęm do kompa... cyba do 6V... a może do 12... a kto by tam pamiętał xD... no i chodzi o to, że nie zapaliła się. No i po takich "testach" odpuściłem sobie zabawę z diody elektroluminescencyjnymi xD
Ale ostatnio chęć na diody znów mnie "najechała". Zacząłem czytać różne arty w necie no i spróbowałem znowu. Więc wziąłem diodę (tą co kiedyś), kulturalnie podczepiłem rezystor do anody, i wczepiłem do molexa, a dokładnie anodę do 5V gniazda (czerwony kabelek), a katodę do napięcia odwrotnego (czarny kabelek). No i nic. Po chwili pomyślunku postanowiłem ponowić tą czynność z inną diodą. I co? Udało się!!! Przyczyna prosta: kiedyś na diodę dałem za duże napięcie i... spaliła się. Zresztą później nie miałem co robić, to wziąłem taką fajną baterię 9V i sprawdzałem jak od niej diody się palą. I co najlepsze... podczepiłem najmniejszą diodę jaką posiadałem (i najmniej prądożerną - 3mm czerwona) bez oporników i ku mojemu zaskoczeniu jedyna różnica była w tym, że dioda zamiast czerwienią, świeciła na jasno pomarańczowo :) A jak podłączyłęm niebieską diodę (5mm) również bez oporników, to przez moment poświeciła na na prawdę jasno-błękitny kolor i... spaliła się. Jedyne co, to przez takie niemałe napięcie (9V, kiedy dioda standardowo wymaga 3V) świecił się przewód zasilający na czerwono :)
Fajne są takie testy :)
Ale BTW, no to już wiedziałem, jak co trzeba zrobić, by dioda paliła się. A mój plan dotyczący neonów był prosty - podłączyć neony do przełączników hebelkowych dwu-pozycyjnych (on/off). Zrobić sobie prosty panelik do kompa, na którym byłyby w/w przełączniki i dioda, sygnalizująca stan napięcia.

Przełącznik hebelkowy dwu-pozycyjny

Najgorzej było z tym panelikiem... ale jakoś mi się udało. Poszedłem do komórki, znalazłem starą płytę i przy pomocy brzeszczotu (kupionego w Leroju za 90gr.) wyciąłem sobie dwa kawałki. Złączyłem je kątownikiem meblowym (40x40x15 - 60gr.), zrobiłem trzy otwory (6mm, 6mm i 3mm) na diodę i przełączniki (otwory wywiercane ręcznie :/) plus kilka na kątownik i jakoś wszystko upakowałem. Jedyne co, to okablowanie wszystkiego i umieszczenie w PC sprawiło mi większą trudność. Chodzi i o to, że lekkie zetknięcie kabli o innych napięciach i komputer robi się off :/ Już przypadkowo tak wyrąbałem sobie profil z Mirandy (trzydniowy - bo trzy dni wcześniej zrobiłem backupa profilu)... wogóle teraz by włączać kompa muszę lecieć na przedłużaczu do innego gniazdka sieciowego, bo to za PeCetem przez moje "roboty" najprawdopodobniej uszkodziłem. Jak mi się będzie chcieć, to zobaczymy co tam siedzi ;)
PS Fajne uczucie, jak gdzieś tak 230V cię porazi XD Ja przypadkowo dotknąłem metalowych pręcików wychodzących z przedłużacza podpiętego do gniazdka...

Hmmm no i chyba to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje "elektorniczne" podboje xD


Nie mam pojęcia, co tam jeszcze napisać, więc może dam ten mini-dziennik, który zawiera moje spostrzeżenia, na temat minionych rzeczy...
Wychodzi, że notuje od 11 września, więc lecimy...
To był poniedziałek... Moja klasa robi się coraz gorsza... na wstępie opiszę, że poglębia się mania grania... tym razem Krawiec kogo się da wkręca by grał w eRPeGa 3D (Lineage2), i przekabacił Elfa, Klocka, Nowaka, Olka i pewnie jeszcze tam kilka osób... ehhh dobijają mnie ludzie tacy jak on... widzą jedynie grę... nic więcej... reszte mają w dupie... zero kultury, i wogóle moja klasa jest okropna. Np. tego samego dnia na polaku Lewy sobie kilkukrotnie głośno pryknął, nawet "przepraszam" nie powiedział, a nasza wychowawczyni popatrzyła na niego z politowaniem i zostawiła to bez komentarza... Albo na religii... Krawczyk zaczął lizać swoją nogę... to chyba świadczy o jakiejś chorobie... mówi, że robi z siebie debila kiedy chce... a wychodzi, że już robi to automatycznie. Przepraszam za słownictwo, ale jego zachowanie, krótko mówiąc, wkurwia mnie. Ma wszystko gdzieś, lekcje odrabia od święta, zwykle kiedy ma przerwy w dopływie netu. A jak lekcji nie odrabia, to idzie do szkoły i spisuje od kogo się da.
Ehh straszne... co tam jeszcze tego dnia się wydarzyło... Aaa już wiem... religia, ksiądz mówi do Darka, by schował empetrójkę, a ten że zaraz. Ksiądz do niego podchodzi, Darek mu daje playera, ks. tak patrzy na wyświetlacz, chuchnął dwa razy i wytarł o sutanne, po czym oddał właścicielowi. Rozbroiło to mnie xD Grzesiek siedzący obok Darka pokazał księdzu, a on również obejrzał jego playera xD Poprostu śmiech ;)

12.09.
Tego dnia mieliśmy za jakąś lekcje zastępstwo. Dokładnie WF. Z nami, na boisku, ćwiczyły dziewczyny z jakiejś pierwszej klasy. Po co ja to piszę? Znów o kulturze "młodych". Jakaś gnojówa, co się strasznie wozi, flugała ile mogła, na kogo mogła, m.in. na nauczycielkę, bo jej ćwiczyć zabroniła (bo ta sama sobie wyszła z boiska do toalety i musiała siedzieć na ławce); na Dominikę, bo wcześniej dała jej do trzymania telefon, na inne dziewczyny, jak znalazła telefon to zadzwoniła do kogoś i też do niego flugała, później Góralskiej wciskałą, że matka dzwoniłą, tej nauczycielce też nabluzgała... wogóle pełna kultura. Jak ją widziałem kilkukrotnie na korytarzu, woziła się jak taczka z jednym kołem (co z tego, że taczka ma jedno koło xD), albo gadała, że z kimś tam ma po szkole solówę... Po prostu szkoda słów... a to chłopcy są źli...

13.09.
Dzień Programisty... tylko Qsiak pamiętał, i jeszcze raz dzięki za życzenia :) A tak to nikt o mnie nie pamiętał :/
A tak wogóle poszliśmy do botanika, było spoko, Marcin uwiecznik swoim k700i jak Ahmed przedostaje się na teren ogrodu ;) Było spoko.

14.09.
Tego dnia biegaliśmy 7 kółek wokół boiska. Podobno to 900m. Ja wiem jedno: cienki czas :/ ~3.50 czy jakoś tak... nie pamiętam... przynajmniej wszystkie kółka robiłem tak samo, równomiernie rozkładając siły ;)
Sylwka nie było, pewnie dla tego, że miał urodziny (czyżbym tylko ja pamiętał ;)).

15.09.
Hmm co tam było... na pewno był jakiś dziwny breht z Jaśminy, Dominiki, Olka i Szczepana na matematyce (jeszcze nie wiadomo z czego... ;)).
Ale głównym wydarzeniem tego dnia miał być spontanicznie zorganizowany After Sunset :) Wszystko zapowiadało się dobrze, ale lipa wyszła bo było nas tylko czterech - ja, Qsiak, Wiewiór i Bubu. Ale i tak było spoko. Poskakaliśmy m.in. ma tzw. Mojrzeszu, na standardowych miejscówkach, troche balance na "płotku", później poszliśmy na stoły, gdzie spotkaliśmy Małego Sczurka z kolegami (ekhm... oni prawie jak trenowali xD) oraz jakiś innych gostków trenujących. Któryś z nich zrobił Verticala na drzewie, to Stachu też ;) Jak któryś z nich zrobił Wallflipa z dwóch kroków, to Stachu też zrobił Verticala na drzewie XD hehehe ;)
Ogólnie było spoko. Skończyło się koło 22 (rozpoczęliśmy o 19).
After Sunset = po zachodzie słońca, a nie w środku nocy ;)

18.09.
To, co dziś zapamiętałem, to gest Krystiana (Sicina) po rozgrzewce na sali (WF). Podszedł do mnie i powiedział "Ty to na prawdę dobry jesteś." - fajnie coś takiego usłyszeć, pomimo swojej niepełnosprytności xD

19.09.
Hmmm była Chemia, na której studentka zrobiła kartkówkę (może i ładna, ale jakoś niezbyt fajna, jeśli chodzi o osobowość :/ ). Kartkówkę można olać (jak wszystko), ale mało brakowało, a bym stracił mojego GBC z Yellowem :/ Bo na chemii pykałem sobie, i zostawiłemgo w podstawce w ławce (bo takie fajne ławki mamy). Przyszedłem po dwóch godzinach i na szczęście nadal tam był :)
Co tam jeszcze... poszedłem do qmpli z klasy Qsiaka, usiadłem obok nich, no a oni pykają na konsolach... Jeden na GBA (w Super Mariana), inny na GBA SP (w Simsy), a ja na swoim GBC odpaliłem Poki i zacząłem pykać :) W pewnym momencie obok nas stanęła nauczycielka od Bioli i ze zdziwieniem przyglądała się naszemu zajęciu ;) Gdy zapytałem ją, która konsola jest najładniejsza, odpowiedziała, że (oczywiście) moja xD.
Dziś także skapnąłem się, że Elf nosi aparat na zęby. Dobrze wiedzieć ;)
Hmm również jako jedyny zauważyłem błąd na kartkówce z matematyki :)
Hmm co tam jeszcze... aha co Elf mnie rozbroił... z czegoś tam Jaśmina się śmiałą, a chłopaq do mnie, że ona się brehta, jakby ją ktoś ... (wykomentowane ;))
No i ostatnie... jak zwykle o mojej "cudownej" klasie... nie mają szacunku do nikogo. No, skoro ich starzy są niewiadomo jak nadziani, to nie znaczy, że mogą sobie pozwalać na wszystko. Tym razem nabijali się z osób roznoszących ulotki. Sam kiedyś w tym siedziałem, i powiem, że to fajne zajęcie. Zwiedza się Łódź, poznaje okolice, można szukać miejscówek do skakania i jeszcze Ci za to płacą. U mnie w klasie to jest coś śmiesznego. To czemu nie nabijają się z robot ich rodziców, jeśli je wogóle mają?

20.09.
Tym razem moja ulubiona klasa będąc na boisku, obgadywała kogo się da. Dokładnie reprezentacja męska (?) - Szczepan, Olek, Krawiec i Elf. Na początku zaczęli obgadywać chłopaków, później Olek, taki doświadczony parkourowiec próbował uczyć reszte jakiś trików. Widać pełen profesjonalizm.
No nie jest XMA (trickz), żeby tak się zachowywać. Dla mnie to było "bolące". Bo jednak to nie jest Parkour. Nie dla mnie. To jest coś, co siedzi w środku. Ale mało kto to rozumie :/

21.09.
Tego dnia, na polaku wybierane były osoby reprezentujące klasę w samorządzie szkolnym. Dostałem 2 głosy! Niech ja się dowiem, kto na mnie głosował, to już im powiem do słuchu ;)

23.09.
Tym razem, z rana pojechaliśmy do Łasku, bo chrześniak mamy miał 18 urodziny :/
Ale jest ten plus - zanim wyjechaliśmy z Łodzi, widziałem wiele fajnych miejscówek. Jadąc na Pabianice, przed rądem Lotników Lwowskich jest fajne przejście przy poczcie i kilka innych miejsc - w pobliżu EC2 (jak sądzę Elektro-Ciepłowni nr 2). W Łasku i po drodze też było dużo fajnych miejsc. M.in. w miasteczku dosłownie za Łodzią (zapomniałem nazwy :/ ) widziałem fajny budynek ;)
A jak przyjechaliśmy, poszedłem z Sushim do Manufaktury, do budowlanego sklepu, i kupiłem suwmiarkę, brzeszczot i resztę gratów xD
I wogóle dowiedziałem się, że ten chrześniak robi w łódzkim sklepie PAP Computer ;)

24.09.
Byłem z Sasiem w Galerce, na pokazie samochodów marki Ferrari :) Zarąbiste. A Ahmed szpanił, że poszedl z jakimś kolegą do M1 bo tam byli strong-mani >.< .

27.09.
W budzie nic specjalnego, poza WFem, na którym mnie i kilku chłopakom, Pani Góralska pozwoliła skakać w dal z dziewczynami... no i ja wziąłem rozbieg, troszkę szybki jak na mnie, i postawiłem nogę, którą się wybiłem za daleko, i zamiast do góry poleciałem do przodu, wyrżnąłem się, i głową oraz ręką pojechałem po drewienku oddzielającym piaskownicę od betonu... nic mi nie było, poza tym, że rozciąłem sobie skórę nad okiem, rozwaliłem brodę i łokieć ;) Elf jako jedyny widział to wszystko i powiedział, że miałem lądowanie a la struś (łeb w piasku a nogi w górze xD). Spoko.
Co tam jeszcze... poszedłem na infę, dałem newsa na łódzkim portalu o filmie Krecika i Miloxa na Parkour-Videos i nagle dzwoni Stachu. Mówi, że idziemy na Tęczę. Więc co? Schodzę z pecka, żegnam się z wszystkimi i biegiem lecę w stronę krańcówki szóstki na Bałutach. Spotkaliśmy się na skrzyżowaniu Wojska Polskiego i Spornej, i po chwili tam wsiedliśmy do 57. W autobusie sprzedałem ziomkowi bilet na 30min, a ja 10min zostawiłem dla siebie. No i na jednym z przystanków wsiedli kanarzy. Hehehe. Zobaczyłem jednego, to wyjąłem bilet i skasowałem. No i podszedł do nas jeden, Stachu pokazał bilet, ten powiedział, że jest dobrze, a na mnie spojrzał i powiedział, że nie wie co ma ze mną zrobić, że niby nawet jak ma bilet to też może wypisać mandat i takie inne bzdety. Wogóle z tymi biletami to jest tak, że niby jak oni wsiadają to też kasuję swoje bilety (żeby była godzina) no i porównują z godziną odbitą na bilecie sprawdzanego. I że niby co z tego, że miałem taką samą godzinę jak jeden z kanarów etc. Kilkukrotnie kanarek prosił mnie o legitymację, ale że jej nie miałem to się zniechęcił. Zapytał tylko do jakiej szkoły chodzę i powiedział, bym tak więcej nie robił ;) Jaki wniosek: skoro nie mam dokumentu, potwierdzającego moje dane personalne, to dają spokój. Mówi się, że niby wyprowadzają ludzi z autobusu... gdyby tak zrobili, to długo by ze mną (i pewnie ze Stachem również) nie pogadali. Wkońcu po coś mamy nogi, nie xD ?
Wysiedli przy Fabrycznym, a my jedziemy dalej. Przy Poczcie Głównej pogadałem z kierowcą (od dawna tak miłego człowieka nie spotkałem), sprzedał mi bilecik na 30min (za 1,50zl, z którego mieliśmy niezłą zlewę, bo ten bilecik był troszeczkę "długi" xD) i wogóle powiedział, że w te 30min na loozie dojedziemy do krańcówki. Spoko było. No i wogóle to do końca nie wiedzieliśmy jak na tą Tęczę dojechać, to kulturalnie podszedłem i zapytałem czy gdzieś tam w pobliżu krańcówki jest ulica Karpacka, kierowca od razu załapał, że jedziemy na Salę i od razu powiedział co i jak. Spoko gostek. Wysiedliśmy z autobusu i kierowaliśmy się w stronę światła :) i to dosłownie. Coś wogóle Wiewiór stracił odwagę ;) W busie bał się kierowcy o co kolwiek zapytać, a później jak szliśmy Karpacką i weszliśmy na teren jakiegoś ośrodka sportowego pod nazwą "Karpacka", nie był pewien, czy to jest Tęcza. Nie chciał nawet zapytać ochroniarza, czy to to ;) Ale nie było takiej potrzeby, bo ktoś tam trochę dalej zrobił Airbaha (czy jak to tam się pisze) ;)
Podeszliśmy bliżej, a tak MsK, Gregorii i reszta chłopaków ;)
Godzinę czekaliśmy na rozpoczęcie, wogóle jeszcze spotkaliśmy Kaczora i Wojtka ;)
Weszliśmy o 19.30 ustaliliśmy z gościówką, chyba z Rosji, że dziś robimy 1,5h za 7zł, no i jakoś spoko było :) Od razu na początek poszliśmy na pianki, po chwili odważyłem się zrobić Backflipa, który mi wyszedł za drugim razem, później fronty, raz butterflya do gąbek zrobiłem, a raz chciałem side, ale się bałem :). Zrobiłem Speeda na wysokości gdzieś okolo 130cm i różne takie ;) Wiewiór ma rzecz do nauczenia się... king to railflip xD Zobaczymy jak mu to wyjdzie ;)
Szybko było, wróciliśmy samochodem z rodzinką Stacha i ogólnie spox.

29.09.
Dzień wczorajszy. Omawialiśmy na polaku "Małego Księcia". Wszędzie chłopaki widzieli podtekst seksualny. Np. cytat:
 - Jak się to robi? - spytał Mały Książę.
 - Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siedzisz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, ta trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
 (...) O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotować... (...)
W czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! (...)

Albo takie fotki:


>.< Poprostu lipa.
Ale na szczęście dzień nie taki zły ;) Razem ze Stachem poszliśmy poskakać z jakąś niby treniącą dziewczyną ;) Niby wymagająca, ale wie, czego chce :) Zobaczymy, co będzie potrafić podczas częstszych treningów ;) Buźniej dołączył Buba i jakoś 3h zeszły ;)
Jak byliśmy przy płotku przygniotłem sobie co najcenniejsze (lekki poślizg na trawie przy próbie speeda :/ ).
No i uploadnąłem pełne zapisy rozmów co do afery kasetowej xD.
Oto linki:

30.09.
Czyli dziś ;) Dzień minął powoli, głównie na pisaniu notatek na blog ;)
Byłem dziś z Bubą w parkach i manufakturze, spisałem cenniki napojów energetyzujących ;)
Ogólnie lajtowo spędzam czas... dziś sobie przygniotłem rękę :/ Ale olać ;)

Jutro planuję iść z chłopakami na drewniak. Muszę Backflipa popróbować xD
Aha dla osób, które jeszcze dziś przeczytają to mam cynk, o galerii starych tramwaji :) Info tutaj oraz tutaj ;)


Co tam jeszcze... skoro przeszedłem na tematy czysto treningowe, to nie mam co pisać...
Nudy, wypady na miacho jakoś lecą :) Teraz, co jakiś czas, udaję się na Tęczę, tylko krucho z cashem :/
Szkoda. Ale przecież pk trenuje się nie tylko na sali :)
Ostatnio częściej po śledziu chodzę, robię mankeya na wysokości pach i czas jakoś leci. Muszę się przejść kilkukrotnie po śledziu i poszukać nowych miejscówek. Już widziałem kilka fajnych drzew i miejsc do jumpów ;)

Co tam jeszcze... może na koniec co sądzę o niektórych osobach z mojej klasy...
Na początek Szczepan... zrobił się bezczelny, nie szanuje nikogo :/
Krawca nie będę opisywać, bo szkoda. Ostatnio strasznie pomiata słabszymi. Uwziął się na Trzeszcza :/
Olek. Wielki mastaha. Wozi się :/
Wogóle nooby u mnie w klasie...
Jeśli mam opisywać dziewczyny, to dajcie mi info i nazwiska ;)

Muszę jeszcze napisać list na polaka... ehhh... i trochę roboty na pecku mam... trzeba wreszcie posiedzieć nad stroną naszej pracowni w Planetarium, nad silnikiem CMSa na nowy projekt OverGroundu i wyglądem łódzkiego portalu... Chłopaki coś się opierniczają xD

Pozdrawiam wszystkich.

@edit next day:
Literówki poprawione, przynajmniej tak mi się zdaję, i dziś z rana byłem w Śledziu na zajezdni. Old School Tramwajz xD Była dwuwagonowa "zerówka", był jeden wagon do przejazdów, inny podobny z podczepionym wagonem "L" (do nauki prowadzenia tramwaju) - fajny, z dwoma pulpitami xD. Były również dwa techniczne, pług śnieżny i jeszcze coś tam ;)
Wypstrykałem 24 klatki na moim aparacie, myślę, że jak wywołam te ciekawsze, to je wrzucę :) I wogóle fajnie - 5h w tramwaju :) Aaaa no i widziałem (ale nie jechałem) starym Jelczem. Mnie się podobał. Jeździliśmy od zajezdni, do zajezdni... m.in. byliśmy na Stokach, Widzewie, Żabieńcu i różnych takich :)
Suszi ze mną pojechał i wie jak było ;) A ja myślę, by zapisać się do KMST (Klubu Miłośników Starych Tramwaji) :) Może być ciekawie...
Aha tutaj macie krótkie info :)

07 września 2006

Przemyślenia. Filozofia.

Eh wreszcie mi sie zebrało na pisanie... Kilka rzeczy się wydarzyło przez okres od ostatniego posta... ale uff... po kolei... hmm... od czego by tu zacząć...

Kiedy pisałem ostatniego posta na blogu miałem trochę roboty... No i OverGround doprowadziłem do porządku ;) Fajnie, że takim portalem "opiekuję się"... ;) Zrobiłem ostatnio google playera, upgrejd wszedł z poprawą buga w ankietach i godziną dodania newsa ;)
A ostatnio dostałem admina na www.pklodz.xt.pl - MsK chciał zrobić porządek na stronce, a że "się znam" to dostałem prawa ;)
Teraz Philipek mnie dręczy co to pewnej strony... spokojnie, zdążę... Ale najpierw trza zrobić website Pracowni Komputerowej Planetarium Łódzkiego... To właśnie jest miejsce, w którym dużo się nauczyłem, zawiązałem znajomości i ogólnie jest full wypas :)

Niby tej w/w roboty sporo, ale mój dostępny czas przy kompie zmalał o 47h tygodniowo :/
Będzie trudniej...
Ale te czasowe ograniczenia spowodowane są rzeczą oczywistą - szkołą. Porąbany plan... w poniedziałki lekcje do 14:00, we wtorki i środy do 16:00, a w czwartki i piątki do 15:00 :/

Ale co najgorsze... Nowy rok szkolny, nowa trójka klasowa... w zeszłym roku byłem skarbnikiem... i jakoś to szło... i w tym roku miałem być także... już wszystko było powiedziane... niby miałem być...
No i na wychowawczej zrobione miały być tzw. "wybory". Nasza Pani wychowawczyni wymyśliła, żeby każdy na kartce podał trzy nazwiska, "do których ma zaufanie", wie, że "dobrze (dana osoba) spełni się jako przewodniczący" etc. I co? ZOSTAŁEM PRZEWODNICZĄCYM ;( ;( ;( ale bym sobie poflugał, ale nie wypada. No a teraz wyjaśniam. Jak powszechnie uważano (ja też tak myślałem) z "najpopularniejszej" grupki ludzi, według ich chęci zostaną wybrane dane stanowiska. I jaki numer nam wycięła nasza Pani? Okazało się, że nada stanowiska wedle głosów - najwięcej głosów otrzyma przyszły przewodniczący, następnie jego zastępca i po nich skarbnik. No i zapewne te kilka osób (20 na 27) - które oddały na mnie głos chciały bym znów cash trzymał... a tu mi numer wycięli :/ no a nawet jak powiedziałem Pani, że nie chcę być przewodniczącym usłyszałem "Nie chcem, ale muszem. Dostałeś wotum zaufania. Klasa cię wybrała. Już za późno by się wycofać" czy jakoś tak. Wogóle lipa, trza będzie się naradzić z chłopakami. Bo Ardian (specjalna zmiana imienia) dostał 18 głosów i został zastępcą, a Szczepan dostał rangę Skarbnika z 12 głosami. Coś minę miał nie tęgą. Trza będzie się z nimi zgadać i poprosić o powtórkę "wyborów", by teraz była stosowna rubryka propozycji na skarbnika i dwie na przewodniczącego. Lub coś tym podobnego :/
A wogóle jeszcze przed tym pani (panna?) Jaśmina zapytała czy skarbnik nie mógłby zostać ten sam, kilka osób dołączyło do pytania, a polonistka, że "Aaa to się jeszcze zobaczy".

Eh, co tam dalej... klasa jaka była lipna, taka jest. Ale lekkie zmiany nastały. Opiszę wszystkich po kolei ;)
1. Bardziej morde drze.
2. Chyba inny fryz? Poza tym, została oświecona. Ave Wędrowycz hehe.
3. Wreszcie naprawiła okulary (pewnie tego by nie zrobiła gdyby nie Biologiczka ;))
4. Nowe buciki, fason stary :P
5. Znów shoes nju, tym razem białe.
6. Jakoś bardziej luźny :P (niewiele) i chyba kolejne zdobycze doszły w ogejmje.
7. Znoobiał. (proszę o wpisanie w komentarzach, jak się zmieniłem po wakacjach)
8. Lekko obniżony ton głosu, poza tym sqmywanie świata wokół bez zmian (jak nie było, tak nie ma).
9. Poprawa zdrowia, już nie taki cihy hehe
10. Inny fryz ?
11. Zmian niezaobreswowano XD
12. [brak danych]
13. Fryz zmieniony. [smiech] Loczki? Albo nie dba o siebie XD. Nie zebym cos mial...
14. Lekko uspokoił się. Lekko.
15. Po wakacjach więcej się publicznie wypowiada ;)
16. Urosła XD
17. Plecak prawdziwie męskich kolorów (pomarańczowy), a tak to nic nju
18. Znów ciuhy z kropa (omg) i nowe telefony. I po chusteczkowo co?
19. Skejcik hehe
20. Jaki był, taki był :P Teraz bardziej się boi uciekać z lekcji :P
21. Inny fryz?
22. No, ten to sobie loczki zrobił ;) I chyba pałki zmieniły o nim zdanie
23. Podkęcił z lekka fryz :P yyy w drugą stronę..?
24. (stary 25.) Zmian niezaobreswowano XD
25. Zmian niezaobreswowano XD
26. Juz nie klocek ;)
27. Hmm czyżby chciał zacząć się golić :>
28. Chyba inne uczesanie. Nie znam się XD

No i to tak z grubsza XD (ale mi ten smile się podoba XD XD XD XD XD)

Dalej kontynuując temat szkolny...
Chodzi mi o tzw. "kocenie" czyli "zabawa" polegająca na wykonaniu zadania.
IMvhO to jest debilizm i czysta głupota. Nie rozumiem, po co to jest. Może się znajdzie ktoś, kto mi to uświadomi. Widzę takiego chłopaka, podchodzi do innego, z niepewnością i lekkim lękiem odwraca się w poszukiwaniu nauczyciela, a gdy go nie widzi, rozpoczyna bardzo intelektualną wymianę poglądów. W skrócie każe komuś coś wykonać. No i qrwa co z tego ma? Że jak przyjdzie co do czego to ma przejebane u nauczycieli? Bo nie widze co z tego mógłby mieć. A jeszcze takiemu młodemu stracha napędzi. Ja to przynajmniej wiem co robię... wybrałem znajome gim., nie tylko, że dobre, to jeszcze praktycznie wszędzie ziomy, "skocił" mnie mój sąsiad, jeśli to tak można nazwać. Miałem zmierzyć zapałką odcinek ~10cm. Brecht ;) I git :)
Ale powiem coś, co muszę powiedzieć. Moje gimnazujm na prawdę jest dobre. Dlaczego? Bo odkąd siedzę w tej budzie, tj. 2 lata, to jeszcze ani razu nie widzałem, by ktoś komuś groził (np. jak tego nie zrobisz, czy jak powiesz nauczycielowi, to [np.] masz wpier* [albo] głowę ci w kiblu spuścimy). NIGDY. Jedyne co to, "tylko nie mów nauczycielowi". Pierwszaki i tak nie mówią, i ma to swoje dwie strony: dobrą i złą (jak zawsze). Plusem jest to, że po koceniu, ten kto wymyślił nie ma przesrane. Minusem natomiast jest wiara, że jeśli coś zrobi publicznie to ma przesrane. Zwykle tak nie jest, bo poprostu i tak nie ma nic z tego, a można się narazić.
W skrócie, w moim gimnazjum nie spotkałem się z zastraszaniem. Tylko przekonanie jest błędne. Bo wszyscy myślą, że oberwie się im, jak czegoś nie zrobią. A w normalniejszych gim tak nie jest.
Ja chodzę do Gim3, ale my sis, która jest ode mnie o rok młodsza, wybrała Gimnazjum nr2. I co? Dziś chciały ją skocić dziewczyny. I to dwukrotnie. Raz miałą ćwiartką zapałki zmierzyć rękę, czego nie zrobiła, a drugim razem skakała na pieniążku. A co jest najlepsze... i najgorsze jednocześnie... dziewczyny z tamtej szkoły groziły jej, że głowę jej spuszczą w kiblu. Czyli jest grożenie... Wogóle my sis wraca z budy, dzwoni do mom ze łzami w oczach, z dialogu skapnąłem się o co chodzi... no i wyszło, że ona boi się tych dziewczyn! Że znów będzie miała coś robić. Ble ble ble i rozmowa się rozwijała, dowiedziałem sie kilku rzeczy... więc uruchomiłem swoje znajomości (special thanks for 3mc3dw4 and his brother) ;) i wymyśliliśmy prosty plan - jak coś, była już kocona przez koleżanki mojego ziomka. No i niby okej, póżniej się dowiedziałem, że ona myśli, że jej groziły te "znajome dziewczyny"... omg... a najlepsze, że później się okazało, że ona wkońcu skakała na tym pieniążku, czyli była już kocona. Gdy to jej uświadomiłem, chyba przestałą "srać w gacie" ;)
To tak z grubsza :)
Aha i mam prośbę: to, co tu przeczytaliście zachowajcie dla siebie bądź rozmawiajcie o tym ze mną (tj. twórcą posta). Chodzi mi głównie o to, jak jest w naszej szkole - co do grożenia (podkreślam, że nie wykluczam takich ewentualności, acz się z takimi sytuacjami nie spotkałem) - może się zdażyć iż z taką opinią zacznie się grożenie... tak na przekór... lepiej, by tak nie było :)

PS Dodam, że jak będzie dobrze, to jutro się wyjaśni, czy skarbnik will back... Idzie w dobrą stronę :)
A wogóle, co na serio było niemiłe, pewien nikomu nie znajomy Grzegorz D. napisał moje nazwisko przez "ó" (!), pewien Łukasz K. dla jaj - co nie było miłe - napisał my lastname przez "f" (zamiast "w"), a dwie noobiarskie dziewczyny napisały ny nick na kartkach. I pewnie ze złą interpretacją liter :/
Ehhh.. lipa...
Edit: JEST! UDAŁO SIĘ! NIE MA CO OPISYWAĆ! ZNÓW 3MAM KESZ ;)
(choć jak nauczycielka zapytała dziś klasę, kto chce bym został przewodniczącym, podniosły się 4 ręce - po co nie wiem, na 99,9% dla jaj).


A wogóle w Łodzi jeździ osiem fajnych autobusów, a dziś przy my miejscówce widziałem oto poniżej przedstawiony autobus. Linia 53 XD.
graffitybus


No i teraz poruszę temat, dla którego kilka osób tu zagląda...
Chodzi o pk... Nie zamierzam się szczególnie rozpisywać, ale opisać to muszę.
Przez wakacje, dużo zrozumiałem. Między innymi sposób myślenia Sebastiena. Jeśli nie wiesz, o co chodzi, to Foucan kojarzony jest jako twórca free runnu (a Belle parkour) - i to, i to, to to samo. W rzeczywistości to on razem z Davidem stworzyli swobodne bieganie, a później przez różnice poglądów rozeszli się. Sebastien swój bieg nie traktuje wyłącznie jako coś "widocznego". Zajmuje się różnież jego filozofią. Dobry artykuł o tym możecie przeczytać tutaj, do czego wszystkich namawiam.
Foucan wyznaje pogląd "Żadnej przemocy, żadnego współzawodnictwa, żadnych grup, żadnych kierowników"... i właśnie o to mi chodzi. Przez wakacje zrozumiałem, że grupa, team czy squad, jak to się mówi, to jednak nie dla mnie. Podczas zbiorowisk, zlotów czy innych dużych akcji jakoś nie czuję się najlepiej. Jeszcze nie podjąłem decyzji, co zrobię, ale nie wykluczam odejścia z PKR. Chłopaki dadzą sobie radę ;)
Ja na serio odnalazłem siebie podczas samotnych biegów, wypraw w głąb czy wręcz przeciwnie - peryferie Łodzi. Nikt mnie nie goni, mogę robić co chcę, wszystko jest zależne tylko ode mnie. Rozwijam się sam w sobie. Wokół cisza i spokój. Trudno to wytłumaczyć.
Na koniec przytoczę cytat: "Najważniejsze jest to, by nauczyć się podążać własną ścieżką, kierować się intuicją, robić postępy krok za krokiem"...


Ehhh... ja to jestem zdolny. Ostatnio (4.09.) dokręcałem na siłe reverse'a bo mi nie wyszedł i noga wpadła w dziurę przy której rosły "lekko" ostre krzaczki (końcówka płotka przy zajezdni in śledź) i pociąłem sobie nogę :) Dwie otwarte rany - jedna długości ~15cm, druga ~3cm :)
A wczoraj (jak zresztą dziś również i zamierzam co dzień), przed szkołą poszedłem na moją super exxtra miejscówkę - mały płotek i kolumny w bramie przy ulicy Uniwersyteckiej 46/48 (ja to miejsce znalazłem XD prawa zastrzeżone ;) a tak wogóle, to całe podwórko jest zarąbiste). No i zrobiłem niby zwykłego tica od kolumny, złapałem się płotku i dwo handem przez niego. I co najlepsze? Tak się wybiłem (przez niski płotek), że na jakieś ułamki sekund zawisnąłem nad nim (tym ogrodzeniem), a później spadłem na beton. Niby nic szczególnego, gdyby nie to, że odruchowo wyprostowałem rękę (w łokciu) i nią chciałem się zasekurować. Coś mi nie wyszło. "Wbiłem" rękę w beton. I od wczoraj mam problemy z jej zginaniem. Dziś jest lepiej ;) Chyba AQQ ma rację - nadwyrężyłem mięsień (czy coś co się znajduje w łokciu). Wczoraj poszedłem z Ahmedem i właśnie Panem AQQ do manufaktury, bo niby miała być tam wystawa "Dzieci w kosmosie" czy coś. I co? Jedyne co, to pozostałości po wystawie (która oficjalnie miała trwać do 15 października) - dokładnie zdjęcia. Ah obejrzeliśmy i ju. No i przez prawie 2h rozmawialiśmy. Oj różne były tematy :) Polityka, policja etc... Co do pierwszego wymienionego tematu - musiałem to napisać: ja to Giertycha nic nie mam! Facet może i coś chce dobrego dla dzieci. A co do mundurków, to nic nie mam :) Dlaczego? A bo (niektóre) dziewczyny lepiej będą wyglądać (:>), a spodnie zawsze można poszerzyć i wydłużyć (hehehe)... Mr. AQQ oświadomił mnie, po co w rzeczywistości wprowadzone mają zostać mundurki (ich zastosowanie). Każda szkoła będzie miała własny fason bądź jakiś inny znak rozpoznawczy (plakietkę, emblemat). Dzięki czemu łatwo będzie można z dala ujrzeć (rozpoznać) ucznia kupującego alkohol czy to papierosy w pobliskich sklepach. Albo wtedy znikną dilerzy narkotykowi ze szkół (bo w niektórych tacy się pojawiają). Why? Przecież nie będą mieć mundurku :P
Co do policji, to głównie był poruszany temat prawa (np. porównywaliśmy polskie prawo z amerykańskim)... doszliśmy do ciekawych wniosków :) tj. zostaliśmy wreszcie oświeceni :) Np. amerykańscy policjańci mają pozwolenie na strzelanie. U nas w kraju trzeba złapać bandytę, a strzela się tylko w sytuacjach krytycznych. Słynne amerykańskie "Freeze! Police!" w błędnym polskim tłumaczeniu "Stać, policja". Freeze = zamarźnij. Jeśli tego nie zrobisz, policjant może do ciebie strzelić. Proste? I skuteczne.

Wracając do free runu... Chciałem poruszyć temat, który ostatnio stał się wiadomy. Ludzie zaczynają nas ograniczać. O co chodzi? Takie "Hydro": postawili ochroniarzy, by nas przegoniali, tabliczki informacyjne o zakazie wstępu i wogóle. Dalej: na manhattanie ludzie sobie nas nie życzą. M.in. bo "psujemy donice".
Ehhh.. dalej: na Kamińskiego, tam, gdzie są niebieskie barierki (przejście dla niepełnosprawnych) umieszczono tabliczkę "Zakaz wstępu". Co się dzieje to ja nie wiem. Brakuje tylko informacji "nie dotykać" na poręczach :/

No i ostatnie rzeczy co do pk... jeszcze przed napisaniem wcześniejszego posta (przed 23 sierpnia) spotkaliśmy (ja z Trzepaxem) Ciamka i Eddiego :) Zrobiliśmy przerwe przy skakaniu przy przejściówce przy ulicy Żwirki. Eddie wspomniał, że podłoże gdzie chcemy skakać jest stabilne ;)
A tak wogóle to chyba łódzki girlzz pk żyje ;) Kiedyś z Sushim szliśmy do Geant'a w manufakturze, i (może mi się tylko zdaje, ale) widzieliśmy dwie dziewczyny, które palm spina robiły!
Ale i tak mało jest ćwiczących dziewczyn :(((


No i teraz coś, co chyba mi leży na sercu...

Temat chyba wiadomy... dziewczyny... ostatnio tak sobie myślałem i myślałem i doszedłem do wniosku, że mam aż 2 koleżanki! hehehe. Niby nic ale zawsze ;) Szkoda, że jedna z nich rozmawia wyłączenie pisemnie (gg/sms). Lęk? Pewnie tak. Ale i o tym myślałem ostatnio. Znalazłem przyczynę: poprostu siarą jest gadanie ze mną. Kto by gadał z niedość że pałą, to jeszcze brzydką. No więc sprawa jasna. Jakoś przeżyję. Ale ten mankament na temat mojej urody mnie męczy... tyle wokół pięknych dziewczyn... ehhhh... wczoraj usłyszałem podczas przechadzki po szkole, że jedna piękna uczennica ma anoreksję. Przynajmniej tak to wyglądało (jej dialog z wychowawcą etc.)... qrde, choroba ciężka :/
Osobiście znam ze dwie naprawdę ładne (imvvvho) dziewczyny w moim wieku... ale przynajmniej porozmyślać sobie fajnie... dlatego próbuję ograniczać bycie w miejscach publicznie obleganych przez płeć na prawdę piękną, np. w Galerii Łódzkiej, Manufakturze, Piotrkowskiej i tym podobnych... Ciężko tak nie myśleć o dziewczynach, nie spoglądać za pięknymi, stylowo bądź przyciągająco ubranymi... Oczywiście, są gusta i guściki... Skromne, stylowe dziewczyny mnie osobiście się podobają. Ale różnie to jest.
Ale ale... po kolei... nie wiem, jak inni mnie postrzegają, ale chyba jednak mój poziom rozumowywywania wykracza poza 14 lat. Zdaje mi się nawet, że w jakimś większym stopniu jestem dojrzały psychicznie. Właśnie ta "dojrzałość" pozwala mi nawiązywać kontakty ze starszymi od siebie chłopakami, z którymi świetnie się dogaduję. Jednym z takich ziomali jest Wiewiór, który ma 16 lat (o dwa roki ;) starszy), i podczas jednej z rozmów doszliśmy do interesujących rzeczy. Stachu, gdy miał 14 lat nie miał rzadnej dziewczyny i myślał, że coś z nim nie tak. Teraz baaardzo przyjaźni się z pewną panienką, są ze sobą i rzadnego "oficjalnego proszenia o chodzenie" nie było. Dlaczego w wieku 14 lat nie miał dziewczyny? Bo miał do nich takie samo podejście jak ja: szacunek. Nie szukał dziewczyny tylko do lizania czy coś, żeby po kilku dniach "zerwać chodzenie" lub sth (something) w tym rodzaju. Dłuższa znajomość... - to jest to. Ale zrozumieją to nieliczni. Tylko ci, który umysłowo dojrzali (?). A takich 14-latków (i nie tylko) mało. Jeśli chodzi o dziewczyny w tym wieku to sprawa jest prosta - ze świecą szukać dojrzałych. Z moich rzadkich obserwacji wynika, że one szukają przystojnych i ładnych chłopaków, z którymi mogłyby się pokazać. Innych przykładów nie znam. A szkoda :/
Archiwum rozmowy ze Stachem, możecie przeczytać tutaj.
Podsumowując: ten dialog ze Stachem trochę mnie podbudował, pozwolił oderwać się myślami (jak się okazało, chwilowo) od tego tematu. Ale ta "chwila" minęła. Zaczęła się szkoła, ładnych (a może i pięknych) dziewczyn trudno nie zauważyć ;(
Ja już nie wiem, co mam robić. Utwierdzam się natomiast w jednym przekonaniu: to nie pech, to nie los, jest źle, a lepiej nie będzie. Starać się o piękności nie warto, bo po co skoro zawsze szanse są równe zeru? :/

To by było na tyle tego posta... na koniec tematu dodam, że na Festiwalu w Sopocie, organizowanym przez TVN, jedyne co było warte oglądania to piękna prowadząca, Magda Mołek...

PS Jeśli to przeczytała jakaś dziewczyna, prosiłbym o komentarz. Tak wogóle to miałem tą część zaszyfrować, ale po odpowiednim przerobieniu nadaje się do powszechnej publikacji... Pzdr.

PS2 (edit): no, trzeba napisać kilka sprostowań.
Do 3mc3dw4 - co do mojej klasy - wiesz już, że takiej klasy byś nie chciał :P
Oficjalnie oświadczam, że do nikogo nic nie mam. Owszem, są osoby które swoim zachowaniem nie przedstawiają się najlepiej, ale to już inna bajka.

Do Damiena - po primo, to są różne gusta i guściki. Po drugo, to jeśli wg Ciebie blog to system komentowania dwóch zdań to jesteś w błędzie. Owszem, prowadzenie tzw. "internetowego pamiętnika" zwykle ogranicza się do kilku zdań. Ale imho jest to głupota, tylko zapychanie miejsca na serverach trzymających dane. To, że "czasem" się rozpiszę, to moja sprawa. Są ludzie, którym nie chce się czytać tak dużych ilości tekstu (średnio ~15kb). Jest to ich sprawa. Blog prowadzę dla siebie, umieszczam tutaj moje przemyślenia, i nie wiem, czy ktoś tu zagląda czy nie. Nie wiem, jakie opinie o mnie wyciągają czytelnicy. Czasem chciałbym to wiedzieć, ale tak się nie da...

Do Krzychasa - eh, gdybyś przeczytał moje posty, byś znał odpowiedź na wszystkie zadawane mi pytania. W tym poście masz odpowiedź "Czy trenuję?".

Do Jaśminy - jak chcesz o coś zapytać, to może ułóż porządnie pytanie :P To po pierwsze. Po drugie, to tak, jesteś jedną z tych dwóch koleżanek. I wiesz dlaczego? Zaraz zrobię małą listę stanowisk z opisami :P
Przyjaciel - osoba do której można mieć bezgraniczne zaufanie
Ziomal - tutaj wyróżnia się dwa znaczenia. Pierwszym jest słownikowe, oraz takie jakie znają nasi rodzice. Ziomal to osoba z tego samego podwórka. Obecnie ukształtowało się znaczenie coś pomiędzy kumplem, a przyjacielem. Zapewne to przez filozofię kultury hip-hop (w skrócie: slumsy, przyjaciele z podwórka z którymi np. jeździło się na deskach czy inne tym podobne rzeczy, później ta przyjacielska więź etc.).
Kumpel - osoba z którą można pogadać na loozie ;) Nie ma stracha hehe ;)
Kolega - ktoś kto czasem zamieni słówko na tematy nie tylko szkolne.
Znajomy - osoba, z którą np. witamy się przez uścisk dłoni (a niekoniecznie ją pamiętamy), czy spotykamy ją od czasu do czasu, albo łączą nas rzeczy o jednej tematyce.
Znajomy (z widzenia) - ktoś kogo już kojarzymy, spotykamy go co jakiś czas i być może coś o nim wiemy :)

To chyba sprawa jasna :P Aha drugą koleżanką jest Małgośka z podstawówki, którą pozdrawiam ;)
A no i zrzekłem się tronu bez wahania. Po 1. nie chcę rządzić ludźmi jak wspomniałaś. 2. To nie stanowisko dla mnie. Nie mam takiego charakteru. Jestem skromnym, cihym i wstydliwym, drobnym koderem. 3. To klasa wybrałą przewodniczącego: późniejsze sprostowujące wyniki pokazało, że praktycznie nikt mnie nie chciał hehehe.
Dalej: przy nadwyrężeniu jakiegokolwiek mięśnia, krew nie sika, a nawet nie kapie.
Next: pingwin to symbol Linuxa. Click!
Aha, adnotacja do 3mc3dw4: przypominam, że do Jaśminy nic nie mam :P xD

Do Philipka - no master, może kiedyś arta o filozofii swobodnego biegania napiszę, ale w to wątpię. Nie potrafię pisać tekstów. Co innego jest opisywać coś, jak to wygląda z mojej strony, i w dodatku robić to tylko dla siebie. Naprawdę nie potrafię inaczej. Nad newsem z życzeniami dla Aliena kombinowałem ponad godzinę, a i tak 80% spisałem z googli (te 20% to pomysł CSW z parkour.pl :P).
Ty to umiesz pisać :) Wszystko Ci łatwo przychodzi. Chciałbym tak umieć... :/

Do Elfa - post odpowiednio zmodyfikowany. PS Nic do Ciebie nie mam, tylko wypadałoby od czasu do czasu, założyć białą koszulę.

Do każdego - proszę o nierozpowszechnianie fragmentów postów i (szczególnie!) adresu tego bloga bez mojej wiedzy i zgody. (kopyrajtsy w stopce)
Każdy post może być kilkukrotnie zmodyfikowany bądź usunięty w zależności od skutków opublikowania treści. Tak samo z komentarzami. Jeśli naruszają czyjeś dobro zostaną usunięte.


PS3 Może wreszcie ktoś skomentuje to co napisałem ?