Training Session 2006 (day 3rd/end - 8 lipca '06)
Teraz treściowo: o 16 zbiórka. Na ~90min przed spotkankiem, Belka na Black Forum poinformował o wcześniejszej godzinie - 15:30 na Hydro (jak zwykle ;)). Kilka minut po czasie jeden z obecnych powiedział coś, co zostało mi w pamięci... "A cuż to za piękna niewiasta?" i... Pojawił się spóźniony Radek :) (rozpuszczone własy + problemy z komunikacją).
Po szybkiej wymianie poglądów wybraliśmy trasę... Miała być Matka Polka, ale zrezygnowano z tego i...
Miejscówka #1 - Dworzec Łódź Kaliska.
Murek przed nim :) Ćwiczone głównie Precision Jumpy (różne poziomy), Tic Tac + Cat Leap i Pop. Poszliśmy w głąb dworca... a właściwie na górkę... na dach tej ściany gdzie odbywa się Meeting of Styles (festiwal Graffiti)...
Ćwiczone Precki... a młodzi szpanili flipami... eh, Wy, czytający ten post, pamiętajcie!: Flipy != Parkour. Chcesz poflipować? Przerzuć się na Street Stunts.
Poszliśmy na drugą miejscówkę... do Ogrodu Botanicznego (Botanik).
Właśnie przez to, że udaliśmy sią na pieszo, jakoś zgubiliśmy trochę osób, które były na początku... Na kaliskim naliczyłem 27 osób, a pod koniec botanika tylko 17... Czyżby słaba kondycha? :>
Radek pokazał tutaj trochę miejscówek, ćwiczyliśmy Precki, wspinaczkę, poruszanie się po drzewach, Cat Leapy i tym podobne... Tutaj trochę czasu spędziliśmy... Było spoko.
Skończyliśmy w okolicach 21:00... Wszyscy udaliśmy się na krańcówkę tramwaju nr 9 i każdy pojechaaał... Po drodze kilka osób wysiadło, a ja razem z Krecikiem, jego ziomem, X'em i Krzychasem pobiegliśmy (i to dosłownie) na czekającą trójkę na Kościuszki... Oj szybki bieg... w dodatku mało co nie potrąceni zostaliśmy przez szalonego taksówkarza z kremowego Mercedesa (pozdrawiamy ;)), który wyprzedzał tramwaj na skrzyżowaniu :/
Jak się okazało nie było po co wysiadać z dziewiątki, gdyż ona skręcała na trasę trójki... ale już mniejsza z tym... ;) Krzychu uciekł przy Zamenhofa, a ja z X przy Mickiewicza... Reprezentacja Speed n' Style'u pojechała dalej...
Podsumowanie.
Dzień #1 - trening wytrzymałościowo - kondycyjny.
Wszyscy byli zadowoleni, niezależnie od poziomu zmęczenia. Poznaliśmy wiele ciekawych technik i ćwiczeń. Poprostu zajedwabiście było...
Dzień #2 - trening nocny.
Spać się nie chciało, wreszcie poznaliśmy tajniki udanego rolla i my mom pozytywnie nakręciła się co do PK :)
Dzień #3 - trening technik Parkour.
Było fajnie, tylko trochę na dużo daaalekich Precision Jumpów... Ale tak to spoko... Poza tym, na zakończenie, Radek pochwalił się ładnymi podniebnymi combosami...
Poza tym, zalety fizyczne tego treningu to nie wszystko... zacytuję post Krecika z Black Forum...
Treningi z Radkiem bardzo mi pomogły. Pierwszy w systemie rozgrzewki i treningu siły oraz w wytrzymałości, drugi oczywiście we flow i w sprawach technicznych, a trzeci… no właśnie… przez trzeci trening zacząłem coraz bardziej poznawać siebie i rozumieć po co trenuje. Zrozumiałem, że nie można się poddawać przeszkodą, ale należy mieć do niej odpowiedni szacunek. Również zauważyłem, że im bardziej się skupiam na przeszkodzie tym lepiej mi wszystko wychodzi, co wcześniej było dla mnie czarną magią.
Sądzę, że Radek miał powód i cel by zrobić te treningi. Po pierwsze chciał nam sprezentować techniki PAWA, pod drugie chciał nam pokazać jak trenować siłę, wytrzymałość, technikę i psychikę, a po trzecie chciał byśmy zrozumieli po co ćwiczymy i co ćwiczymy. Ja to odbieram jako wielką przyjacielską pomoc dzięki której zrealizowałem trzy punkty podane na górze. Bardzo mu dziękuje za poświęcenie i utrwalam niezbity szacunek do niego.
Życzę Ci powodzenia Radku w zdobywaniu przeszkód we Francji w te wakacje oraz w całym życiu. Pozdrawiam
Nic dodać, nic ująć.
Po szybkiej wymianie poglądów wybraliśmy trasę... Miała być Matka Polka, ale zrezygnowano z tego i...
Miejscówka #1 - Dworzec Łódź Kaliska.
Murek przed nim :) Ćwiczone głównie Precision Jumpy (różne poziomy), Tic Tac + Cat Leap i Pop. Poszliśmy w głąb dworca... a właściwie na górkę... na dach tej ściany gdzie odbywa się Meeting of Styles (festiwal Graffiti)...
Ćwiczone Precki... a młodzi szpanili flipami... eh, Wy, czytający ten post, pamiętajcie!: Flipy != Parkour. Chcesz poflipować? Przerzuć się na Street Stunts.
Poszliśmy na drugą miejscówkę... do Ogrodu Botanicznego (Botanik).
Właśnie przez to, że udaliśmy sią na pieszo, jakoś zgubiliśmy trochę osób, które były na początku... Na kaliskim naliczyłem 27 osób, a pod koniec botanika tylko 17... Czyżby słaba kondycha? :>
Radek pokazał tutaj trochę miejscówek, ćwiczyliśmy Precki, wspinaczkę, poruszanie się po drzewach, Cat Leapy i tym podobne... Tutaj trochę czasu spędziliśmy... Było spoko.
Skończyliśmy w okolicach 21:00... Wszyscy udaliśmy się na krańcówkę tramwaju nr 9 i każdy pojechaaał... Po drodze kilka osób wysiadło, a ja razem z Krecikiem, jego ziomem, X'em i Krzychasem pobiegliśmy (i to dosłownie) na czekającą trójkę na Kościuszki... Oj szybki bieg... w dodatku mało co nie potrąceni zostaliśmy przez szalonego taksówkarza z kremowego Mercedesa (pozdrawiamy ;)), który wyprzedzał tramwaj na skrzyżowaniu :/
Jak się okazało nie było po co wysiadać z dziewiątki, gdyż ona skręcała na trasę trójki... ale już mniejsza z tym... ;) Krzychu uciekł przy Zamenhofa, a ja z X przy Mickiewicza... Reprezentacja Speed n' Style'u pojechała dalej...
Podsumowanie.
Dzień #1 - trening wytrzymałościowo - kondycyjny.
Wszyscy byli zadowoleni, niezależnie od poziomu zmęczenia. Poznaliśmy wiele ciekawych technik i ćwiczeń. Poprostu zajedwabiście było...
Dzień #2 - trening nocny.
Spać się nie chciało, wreszcie poznaliśmy tajniki udanego rolla i my mom pozytywnie nakręciła się co do PK :)
Dzień #3 - trening technik Parkour.
Było fajnie, tylko trochę na dużo daaalekich Precision Jumpów... Ale tak to spoko... Poza tym, na zakończenie, Radek pochwalił się ładnymi podniebnymi combosami...
Poza tym, zalety fizyczne tego treningu to nie wszystko... zacytuję post Krecika z Black Forum...
Treningi z Radkiem bardzo mi pomogły. Pierwszy w systemie rozgrzewki i treningu siły oraz w wytrzymałości, drugi oczywiście we flow i w sprawach technicznych, a trzeci… no właśnie… przez trzeci trening zacząłem coraz bardziej poznawać siebie i rozumieć po co trenuje. Zrozumiałem, że nie można się poddawać przeszkodą, ale należy mieć do niej odpowiedni szacunek. Również zauważyłem, że im bardziej się skupiam na przeszkodzie tym lepiej mi wszystko wychodzi, co wcześniej było dla mnie czarną magią.
Sądzę, że Radek miał powód i cel by zrobić te treningi. Po pierwsze chciał nam sprezentować techniki PAWA, pod drugie chciał nam pokazać jak trenować siłę, wytrzymałość, technikę i psychikę, a po trzecie chciał byśmy zrozumieli po co ćwiczymy i co ćwiczymy. Ja to odbieram jako wielką przyjacielską pomoc dzięki której zrealizowałem trzy punkty podane na górze. Bardzo mu dziękuje za poświęcenie i utrwalam niezbity szacunek do niego.
Życzę Ci powodzenia Radku w zdobywaniu przeszkód we Francji w te wakacje oraz w całym życiu. Pozdrawiam
Nic dodać, nic ująć.


0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home