Blog of UnHappy traceur.
Whose make me smile ?

29 lipca 2006

Jest dobrze... ?

Kolejny mały wypadek do opisania :)
Ale tym razem maluśki :)
A mianowicie wreszcie wrócił Krzychas i postanowiliśmy iść do Botanika.
Spotkaliśmy się o 14 na PW (Plac Wolności) i poszliśmy Nowomiejską. Trza się rozgrzać, więc zaproponowałem serię 3runu przez stoliki do szachów. Krzysiu niepewny... więc pokazałem mu, że się da :)
Lecę pierwszy: King, King i... złe lądowanie, a mianowicie ciężar ciała za bardzo poleciał do przodu i poprostu się wywaliłem... za szybko robiłem Konga i przez pęd trochę pojechałem na ziemi... a upadek był piękny... akurat prawą stroną... ale pomijając: wstałem, dokończyłem serię Kingów (jeszcze 2 stoły). Wracając zrobiłem 3 Kashe i Dasha. I spokojnie poszliśmy do Ogrodu.
A co do obrażeń: lekko zadrapane kolano i trochę nad nim, na łokciu będzie ładny strup i co najpiękniej mi wyszło... Wygląda to jakbym sobie odkroił część ramienia :) poprostu ślicznie...
Wracając, Krzychu pojechał do domciu dziewiątką, ja tylko kilka przystanków, a później szedłem przez 1 Maja, następnie skręciłem w jakąś zadupną ulicę, którą doszedłem do Legionów, a później to z łebka...
W domciu umyłem rany, lekko szczypały, ale kto by się tam przejmował ;)

Podsumowując: zacząłem wakacje, z codziennym małym wypadkiem (doszło, że przez pierwsze 7 dni lipca miałem 7 ładnych strupów :)).
Po wczorajszym rozwaleniu główki, i dzisiejszej glebie, śmiem twierdzić, że do końca wakacji zrobię sobie niezłe "kuku". Ale będzie dobrze. Na wózku, też będę trenował... Kręcąc kólka, ręcę :)


Aha, w poniedziałek, o 15 na Hydro, organizowany jest trening, z serii "TdT" ("Traceur dla Traceura"), prowadzony przez Borysa.
Wszystkich ćwiczących i nie tylko zapraszam :)