Blog of UnHappy traceur.
Whose make me smile ?

26 listopada 2006

End of Traceur.

Już od jakiegoś czasu myślałem nad tym i podjąłem prostą, acz radosną decyzję - zamykam Blog of UnHappy traceur.
Nie będę się szczególnie rozpisywał w tym, kończącym działania tego adresu, poście, więc przejdę do rzeczy.

Jaśmina próbowała napisać 20 powodów, dla których miałem nie zamykać bloga (heh). Udało jej się wymyślić jedynie 18 punktów, które każdorazowo skomentuje.

1. cyt. "Jako, że tutaj lubię się rozpisywać"- ponieważ lubisz się tam rozpisywać*
   - może i lubie, ale monolog, jaki stosuję na blogu i w moich myślach mogę przeprowadzić :)

2. Ponieważ ja i jak wynika z komentarzy- nie tylko ja- kocham czytać tego bloga.
   - jeśli ktokolwiek "kocha czytać" to niech sobie znajdzie inny podmiot do wykonywania tej czynności.

3. Ponieważ, tam naprawdę możesz wyrazić siebie.
   - Siebie to ja wyrażam podczas swojego życia. Zawsze jestem sobą i to w sobie cenię.

4. Ponieważ ludzie Ci bliscy mogą się dowiedzieć czegoś o Tobie.
   - "ludzie mi bliscy" widzą mnie na codzień i znają od urodzenia :P o istnieniu bloga czy jego adresie nie mają pojęcia, poza tym nic nowego by się nie dowiedzieli :P

5. Dzięki komentarzą- Ty możesz dowiedzieć się czegoś o innych.
   - Tego samego dowiaduję się podczas dialogu z drugą osobą. Ten przekaz jest o tyle lepszy, że umożliwia rozszerzenie wymiany poglądów/zdań i to w kilkukrotnie krótszym czasie.

6. dzięki komentarzom możesz się dowiedzieć tego co inni o Tobie myślą.
   - Patrz wyżej :P Poza tym, to, co inni o mnie myślą albo sami to mówią, albo wnioskuję to z ich stosunku do mojej osoby.

7. Widać, że lubisz rozpisywać się o pk- to jest dobre miejsce, żeby podzielić się wiadomościami, spostrzeżeniami i wynikami
   - Owe wiadomości i tak pozna każdy, kto choć raz wybierze się with me na trening. Nic nie ukrywam, a wręcz przeciwnie - lubię dzielić się wiedzą, jeśli drugiej osobie zależy na poznaniu tematu.

8. Lubisz siedzieć przy kompie- i to pisanie powinno sprawiać Ci radość, tym bardziej, że robisz to naprawdę dobrze.
   - NIE LUBIĘ SIEDZIEĆ PRZY KOMPIE!!! Nie wiem dlaczego, ale już takie zdanie ludzie sobie o mnie ubzdurali. Muszę to sprostować. Nie lubię siedzieć przy kompie. Kocham spędzać czas poza domem, gdzieś w dalekich, spokojnych lasach czy parkach, sam z myślami... Lubię wyjść pobiegać... a co do kompjuterów... kiedyś zacząłem uczęszczać do Planetarium, na zajęcia matematyczno-astronomiczne. Jako, że odbywały się one w pracowni komputerowej, to trzeba było jakoś umieć obsłużyć stanowiska. No i wyszło, że łatwo przyswajam wiedzę na ten temat. Później rozwinąłem swe umiejętności w tej dziedzinie, doszła znajomość języków programowania webowych oraz wykonywalnych i niezależnie gdzie jestem, ludzie uważają mnie za maniaka komputerowego. Siedzę przed kompem, bo to jest mój jedyny sposób na realizowanie siebie... każdy dąży do spełnienia swoich marzeń, a to jest mój sposób... potrafię coś zrobić, a programowanie to jedyna rzecz, którą potrafię, więc z tą czynnością są związane moje marzenia... dużo rzeczy chcę zrobić, a spędzanie czasu przy komputerze to jedyna możliwość ich realizacji...
Trudno to wyjaśnić...

9. Ja założyłam bloga, ponieważ Ty mnie zmotywowałeś swoim, i może zmotyujesz więcej osób.
   - hahaha, dobre. To, czy ktoś założy blog jest jego wyborem. Mój blog do niczego nie zmusza, czy narzuca wykonanie jakiejś czynności. Poprostu sobie jest. Sam dla siebie.

10. Tam możesz wyrażać swoje zdanie o klasie i znajomych, oraz o sprawach, "które leżą na sercu"
   - to samo mogę zrobić gdzie indziej :P a wynik będzie ten sam, lub nawet lepszy :)

11. Można się z niego dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o np. neonach
   - tego samego można się dowiedzieć np. na Wikipedii.

12. Ty wiesz, że masz świetny pogląd na świat- powinieneś się nim dzielić- dla samego siebie.
   - Pogląd na świat mam zwyczajny. Rzeczywisty. Jedyne co w nim swojego to neutralność. Jest jak jest, nic nie zmienię, ale mam swoje zdanie którego będę się trzymał.
Ciekawie sformułowane: "powinieneś się nim dzielić- dla samego siebie" - robię to zawsze i wszędzie.

13. Ty mówisz, że pk- to jest coś w środq, i że większość tego nie rozumie, to jest super, że dla Ciebie nie jest to dodatkowe zajęcie- tylko styl życia. Dzięki Tobie inaczej zaczęłam postrzegać pk.- to dobrze. Myślę, że taki był trochę Twój cel.
   - Owszem, taki był mój cel. To, czym jest sztuka przemieszczania się, jaką jest Parkour, czuje każdy, kto na prawdę go "trenuje". I to jest najważniejsze. Co z tego, że inaczej to postrzagasz? Nic z tego nie wynika. I tak, w rzeczywistości, KAŻDY, który nie trenuje, nie wie czym jest, nawet jeśli ktoś inny mu to uświadomi. Rekacją jest wyśmianie lub przyjęcie do wiadomości. Tylko, że nic więcej. Parkour trzeba poczuć.

14. Jeśli masz jakieś negatywne zdanie na jakiś temat- to przecież blog to jest najlepsiejsze miejsce, na wyrażanie własnych poglądów.
   - Własne poglądy wyrażam, kiedy przyjdzie miejsce i pora, ale jednocześnie nie ukrywam się z nimi. Co do negatywnych opinii, to zwykle są one spowodowane czyjąś osobą. Zwykle "informuję" ją o swej postawie do niej.

15. Bo posiadanie bloga to fajna zabawa.
   - Żadna zabawa, a strata czasu, który można poświęcić na treningi lub kontynuowanie prac...

16. Ja nie byłam na wystawie starych tramwajów- i gdyby nie Twój blog nie dowiedziałabym się co na niej było i ile straciłam.
   - IMO nikt nie stracił. Tracą tylko osoby, którym na danych rzeczach zależy. Gdyby osobie zależało na tym, to od dawna by wiedziała co się dzieje i gotowa byłaby równie od dawna :)

17. BALONIKI
   - WTF ? noob.

18. Ty masz wyjątkowo ciekawe pomysły związane z umieszczaniem na blogu różnych linków i zdjęć. (np. z Małego Księcia)
   - te pomysły nie są moje. Ja je tylko upubliczniłem. Jeśli ktoś chce znależć coś ciekawego, musi poprostu być "na bieżąco" w środowisku, w którym się znajduje.



No i to by było na tyle :)
Pozdro for ziomalz, parkur-menów i parkurówek ;P

PS Przed końcem najbliższego tygodnia usunę blog :) Pozdrawiam.
edit: piątek 13 (.04.07 r.) -> a jednak nie usunąłem :P a sobie czytajcie, loł mańki (pzdr, Maniek ;)) xD.

30 września 2006

School raport.

W e l c o m e  E v e r y b o d y  X D
Hmmm właśnie wcinam Liona i postanowiłem coś tam nabazgrać ;)
Tak sobie pomyślałem, że to trochę wstyd raz na miesiąc coś tutaj zostawiać po sobie... więc może dwa razy na miesiąć xD ? Jako, że dziś mamy ostatni dzień września, to coś napiszę... a myślę, że tego będzie niemało :)
Co ja tam miałem... aa no właśnie... między innymi mini-raport z trzech ostatnich tygodni w szkole, moje opinie co o niektórych, troszkę o pk (jak zawsze) i pewnie coś jeszcze się tam znajdzie...

Od czego by tu zacząć... A może pochwalę się xD
Kiedyś, daaaawno, daaaaaaaaaaaaaaaawno temu kupiłem na Allegro dwa neony... Jako, że tutaj lubię się rozpisywać, powiem co to jest :) Neon, taki popularnie spotykany podczas tuningu różnych rzeczy, jest to nic innego, jak długa, biała bądź przeźroczysta rurka, na której krawędziach umieszczone zostały dwie bardzo jasne diody. Światło z LEDów rozchodzi się po rurce, a widz otrzymuje ciekawy dla oka efekt.
Przykład neona:

No i takie dwa neony kiedyś sobie podkleiłem pod nadstawkę na biurku, na której jest monitor. Od czasu do czasu kabelki podłączyłem do PCa, by sobie popatrzeć na fajny efekt. Ale cały czas nie "instalowałem" tego do kompa na stałe. Dlaczego? A po co ma cały czas się świecić? U mnie w głowie był pomysł, co do wykonania to było trochę gorzej. Ale ostatnio wziąłem się... w garść xD i postanowiłem zrobić co trzeba. A mianowicie poszedłem z Mr. AQQ do Leroy Merlin'a (Lerła Merlę xD) i m.in. dzięki jego radzie kupiłem 3m kabla sześcio-żyłowego (0,5mm) YTDY za 3,60 :) No i kabel leżał w pudełku.
A ja postanowiłem potestować co innego... razem z neonami, kiedyś kupiłem 5 jasnoniebieskich diod. Z nimi dostałem 5 oporników (rezystorów) o mocy 4.7 kΩ (0.25W) no i fajnie.

Kiedyś już wziąłem jedną z LEDówek i podłączyłęm do kompa... cyba do 6V... a może do 12... a kto by tam pamiętał xD... no i chodzi o to, że nie zapaliła się. No i po takich "testach" odpuściłem sobie zabawę z diody elektroluminescencyjnymi xD
Ale ostatnio chęć na diody znów mnie "najechała". Zacząłem czytać różne arty w necie no i spróbowałem znowu. Więc wziąłem diodę (tą co kiedyś), kulturalnie podczepiłem rezystor do anody, i wczepiłem do molexa, a dokładnie anodę do 5V gniazda (czerwony kabelek), a katodę do napięcia odwrotnego (czarny kabelek). No i nic. Po chwili pomyślunku postanowiłem ponowić tą czynność z inną diodą. I co? Udało się!!! Przyczyna prosta: kiedyś na diodę dałem za duże napięcie i... spaliła się. Zresztą później nie miałem co robić, to wziąłem taką fajną baterię 9V i sprawdzałem jak od niej diody się palą. I co najlepsze... podczepiłem najmniejszą diodę jaką posiadałem (i najmniej prądożerną - 3mm czerwona) bez oporników i ku mojemu zaskoczeniu jedyna różnica była w tym, że dioda zamiast czerwienią, świeciła na jasno pomarańczowo :) A jak podłączyłęm niebieską diodę (5mm) również bez oporników, to przez moment poświeciła na na prawdę jasno-błękitny kolor i... spaliła się. Jedyne co, to przez takie niemałe napięcie (9V, kiedy dioda standardowo wymaga 3V) świecił się przewód zasilający na czerwono :)
Fajne są takie testy :)
Ale BTW, no to już wiedziałem, jak co trzeba zrobić, by dioda paliła się. A mój plan dotyczący neonów był prosty - podłączyć neony do przełączników hebelkowych dwu-pozycyjnych (on/off). Zrobić sobie prosty panelik do kompa, na którym byłyby w/w przełączniki i dioda, sygnalizująca stan napięcia.

Przełącznik hebelkowy dwu-pozycyjny

Najgorzej było z tym panelikiem... ale jakoś mi się udało. Poszedłem do komórki, znalazłem starą płytę i przy pomocy brzeszczotu (kupionego w Leroju za 90gr.) wyciąłem sobie dwa kawałki. Złączyłem je kątownikiem meblowym (40x40x15 - 60gr.), zrobiłem trzy otwory (6mm, 6mm i 3mm) na diodę i przełączniki (otwory wywiercane ręcznie :/) plus kilka na kątownik i jakoś wszystko upakowałem. Jedyne co, to okablowanie wszystkiego i umieszczenie w PC sprawiło mi większą trudność. Chodzi i o to, że lekkie zetknięcie kabli o innych napięciach i komputer robi się off :/ Już przypadkowo tak wyrąbałem sobie profil z Mirandy (trzydniowy - bo trzy dni wcześniej zrobiłem backupa profilu)... wogóle teraz by włączać kompa muszę lecieć na przedłużaczu do innego gniazdka sieciowego, bo to za PeCetem przez moje "roboty" najprawdopodobniej uszkodziłem. Jak mi się będzie chcieć, to zobaczymy co tam siedzi ;)
PS Fajne uczucie, jak gdzieś tak 230V cię porazi XD Ja przypadkowo dotknąłem metalowych pręcików wychodzących z przedłużacza podpiętego do gniazdka...

Hmmm no i chyba to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje "elektorniczne" podboje xD


Nie mam pojęcia, co tam jeszcze napisać, więc może dam ten mini-dziennik, który zawiera moje spostrzeżenia, na temat minionych rzeczy...
Wychodzi, że notuje od 11 września, więc lecimy...
To był poniedziałek... Moja klasa robi się coraz gorsza... na wstępie opiszę, że poglębia się mania grania... tym razem Krawiec kogo się da wkręca by grał w eRPeGa 3D (Lineage2), i przekabacił Elfa, Klocka, Nowaka, Olka i pewnie jeszcze tam kilka osób... ehhh dobijają mnie ludzie tacy jak on... widzą jedynie grę... nic więcej... reszte mają w dupie... zero kultury, i wogóle moja klasa jest okropna. Np. tego samego dnia na polaku Lewy sobie kilkukrotnie głośno pryknął, nawet "przepraszam" nie powiedział, a nasza wychowawczyni popatrzyła na niego z politowaniem i zostawiła to bez komentarza... Albo na religii... Krawczyk zaczął lizać swoją nogę... to chyba świadczy o jakiejś chorobie... mówi, że robi z siebie debila kiedy chce... a wychodzi, że już robi to automatycznie. Przepraszam za słownictwo, ale jego zachowanie, krótko mówiąc, wkurwia mnie. Ma wszystko gdzieś, lekcje odrabia od święta, zwykle kiedy ma przerwy w dopływie netu. A jak lekcji nie odrabia, to idzie do szkoły i spisuje od kogo się da.
Ehh straszne... co tam jeszcze tego dnia się wydarzyło... Aaa już wiem... religia, ksiądz mówi do Darka, by schował empetrójkę, a ten że zaraz. Ksiądz do niego podchodzi, Darek mu daje playera, ks. tak patrzy na wyświetlacz, chuchnął dwa razy i wytarł o sutanne, po czym oddał właścicielowi. Rozbroiło to mnie xD Grzesiek siedzący obok Darka pokazał księdzu, a on również obejrzał jego playera xD Poprostu śmiech ;)

12.09.
Tego dnia mieliśmy za jakąś lekcje zastępstwo. Dokładnie WF. Z nami, na boisku, ćwiczyły dziewczyny z jakiejś pierwszej klasy. Po co ja to piszę? Znów o kulturze "młodych". Jakaś gnojówa, co się strasznie wozi, flugała ile mogła, na kogo mogła, m.in. na nauczycielkę, bo jej ćwiczyć zabroniła (bo ta sama sobie wyszła z boiska do toalety i musiała siedzieć na ławce); na Dominikę, bo wcześniej dała jej do trzymania telefon, na inne dziewczyny, jak znalazła telefon to zadzwoniła do kogoś i też do niego flugała, później Góralskiej wciskałą, że matka dzwoniłą, tej nauczycielce też nabluzgała... wogóle pełna kultura. Jak ją widziałem kilkukrotnie na korytarzu, woziła się jak taczka z jednym kołem (co z tego, że taczka ma jedno koło xD), albo gadała, że z kimś tam ma po szkole solówę... Po prostu szkoda słów... a to chłopcy są źli...

13.09.
Dzień Programisty... tylko Qsiak pamiętał, i jeszcze raz dzięki za życzenia :) A tak to nikt o mnie nie pamiętał :/
A tak wogóle poszliśmy do botanika, było spoko, Marcin uwiecznik swoim k700i jak Ahmed przedostaje się na teren ogrodu ;) Było spoko.

14.09.
Tego dnia biegaliśmy 7 kółek wokół boiska. Podobno to 900m. Ja wiem jedno: cienki czas :/ ~3.50 czy jakoś tak... nie pamiętam... przynajmniej wszystkie kółka robiłem tak samo, równomiernie rozkładając siły ;)
Sylwka nie było, pewnie dla tego, że miał urodziny (czyżbym tylko ja pamiętał ;)).

15.09.
Hmm co tam było... na pewno był jakiś dziwny breht z Jaśminy, Dominiki, Olka i Szczepana na matematyce (jeszcze nie wiadomo z czego... ;)).
Ale głównym wydarzeniem tego dnia miał być spontanicznie zorganizowany After Sunset :) Wszystko zapowiadało się dobrze, ale lipa wyszła bo było nas tylko czterech - ja, Qsiak, Wiewiór i Bubu. Ale i tak było spoko. Poskakaliśmy m.in. ma tzw. Mojrzeszu, na standardowych miejscówkach, troche balance na "płotku", później poszliśmy na stoły, gdzie spotkaliśmy Małego Sczurka z kolegami (ekhm... oni prawie jak trenowali xD) oraz jakiś innych gostków trenujących. Któryś z nich zrobił Verticala na drzewie, to Stachu też ;) Jak któryś z nich zrobił Wallflipa z dwóch kroków, to Stachu też zrobił Verticala na drzewie XD hehehe ;)
Ogólnie było spoko. Skończyło się koło 22 (rozpoczęliśmy o 19).
After Sunset = po zachodzie słońca, a nie w środku nocy ;)

18.09.
To, co dziś zapamiętałem, to gest Krystiana (Sicina) po rozgrzewce na sali (WF). Podszedł do mnie i powiedział "Ty to na prawdę dobry jesteś." - fajnie coś takiego usłyszeć, pomimo swojej niepełnosprytności xD

19.09.
Hmmm była Chemia, na której studentka zrobiła kartkówkę (może i ładna, ale jakoś niezbyt fajna, jeśli chodzi o osobowość :/ ). Kartkówkę można olać (jak wszystko), ale mało brakowało, a bym stracił mojego GBC z Yellowem :/ Bo na chemii pykałem sobie, i zostawiłemgo w podstawce w ławce (bo takie fajne ławki mamy). Przyszedłem po dwóch godzinach i na szczęście nadal tam był :)
Co tam jeszcze... poszedłem do qmpli z klasy Qsiaka, usiadłem obok nich, no a oni pykają na konsolach... Jeden na GBA (w Super Mariana), inny na GBA SP (w Simsy), a ja na swoim GBC odpaliłem Poki i zacząłem pykać :) W pewnym momencie obok nas stanęła nauczycielka od Bioli i ze zdziwieniem przyglądała się naszemu zajęciu ;) Gdy zapytałem ją, która konsola jest najładniejsza, odpowiedziała, że (oczywiście) moja xD.
Dziś także skapnąłem się, że Elf nosi aparat na zęby. Dobrze wiedzieć ;)
Hmm również jako jedyny zauważyłem błąd na kartkówce z matematyki :)
Hmm co tam jeszcze... aha co Elf mnie rozbroił... z czegoś tam Jaśmina się śmiałą, a chłopaq do mnie, że ona się brehta, jakby ją ktoś ... (wykomentowane ;))
No i ostatnie... jak zwykle o mojej "cudownej" klasie... nie mają szacunku do nikogo. No, skoro ich starzy są niewiadomo jak nadziani, to nie znaczy, że mogą sobie pozwalać na wszystko. Tym razem nabijali się z osób roznoszących ulotki. Sam kiedyś w tym siedziałem, i powiem, że to fajne zajęcie. Zwiedza się Łódź, poznaje okolice, można szukać miejscówek do skakania i jeszcze Ci za to płacą. U mnie w klasie to jest coś śmiesznego. To czemu nie nabijają się z robot ich rodziców, jeśli je wogóle mają?

20.09.
Tym razem moja ulubiona klasa będąc na boisku, obgadywała kogo się da. Dokładnie reprezentacja męska (?) - Szczepan, Olek, Krawiec i Elf. Na początku zaczęli obgadywać chłopaków, później Olek, taki doświadczony parkourowiec próbował uczyć reszte jakiś trików. Widać pełen profesjonalizm.
No nie jest XMA (trickz), żeby tak się zachowywać. Dla mnie to było "bolące". Bo jednak to nie jest Parkour. Nie dla mnie. To jest coś, co siedzi w środku. Ale mało kto to rozumie :/

21.09.
Tego dnia, na polaku wybierane były osoby reprezentujące klasę w samorządzie szkolnym. Dostałem 2 głosy! Niech ja się dowiem, kto na mnie głosował, to już im powiem do słuchu ;)

23.09.
Tym razem, z rana pojechaliśmy do Łasku, bo chrześniak mamy miał 18 urodziny :/
Ale jest ten plus - zanim wyjechaliśmy z Łodzi, widziałem wiele fajnych miejscówek. Jadąc na Pabianice, przed rądem Lotników Lwowskich jest fajne przejście przy poczcie i kilka innych miejsc - w pobliżu EC2 (jak sądzę Elektro-Ciepłowni nr 2). W Łasku i po drodze też było dużo fajnych miejsc. M.in. w miasteczku dosłownie za Łodzią (zapomniałem nazwy :/ ) widziałem fajny budynek ;)
A jak przyjechaliśmy, poszedłem z Sushim do Manufaktury, do budowlanego sklepu, i kupiłem suwmiarkę, brzeszczot i resztę gratów xD
I wogóle dowiedziałem się, że ten chrześniak robi w łódzkim sklepie PAP Computer ;)

24.09.
Byłem z Sasiem w Galerce, na pokazie samochodów marki Ferrari :) Zarąbiste. A Ahmed szpanił, że poszedl z jakimś kolegą do M1 bo tam byli strong-mani >.< .

27.09.
W budzie nic specjalnego, poza WFem, na którym mnie i kilku chłopakom, Pani Góralska pozwoliła skakać w dal z dziewczynami... no i ja wziąłem rozbieg, troszkę szybki jak na mnie, i postawiłem nogę, którą się wybiłem za daleko, i zamiast do góry poleciałem do przodu, wyrżnąłem się, i głową oraz ręką pojechałem po drewienku oddzielającym piaskownicę od betonu... nic mi nie było, poza tym, że rozciąłem sobie skórę nad okiem, rozwaliłem brodę i łokieć ;) Elf jako jedyny widział to wszystko i powiedział, że miałem lądowanie a la struś (łeb w piasku a nogi w górze xD). Spoko.
Co tam jeszcze... poszedłem na infę, dałem newsa na łódzkim portalu o filmie Krecika i Miloxa na Parkour-Videos i nagle dzwoni Stachu. Mówi, że idziemy na Tęczę. Więc co? Schodzę z pecka, żegnam się z wszystkimi i biegiem lecę w stronę krańcówki szóstki na Bałutach. Spotkaliśmy się na skrzyżowaniu Wojska Polskiego i Spornej, i po chwili tam wsiedliśmy do 57. W autobusie sprzedałem ziomkowi bilet na 30min, a ja 10min zostawiłem dla siebie. No i na jednym z przystanków wsiedli kanarzy. Hehehe. Zobaczyłem jednego, to wyjąłem bilet i skasowałem. No i podszedł do nas jeden, Stachu pokazał bilet, ten powiedział, że jest dobrze, a na mnie spojrzał i powiedział, że nie wie co ma ze mną zrobić, że niby nawet jak ma bilet to też może wypisać mandat i takie inne bzdety. Wogóle z tymi biletami to jest tak, że niby jak oni wsiadają to też kasuję swoje bilety (żeby była godzina) no i porównują z godziną odbitą na bilecie sprawdzanego. I że niby co z tego, że miałem taką samą godzinę jak jeden z kanarów etc. Kilkukrotnie kanarek prosił mnie o legitymację, ale że jej nie miałem to się zniechęcił. Zapytał tylko do jakiej szkoły chodzę i powiedział, bym tak więcej nie robił ;) Jaki wniosek: skoro nie mam dokumentu, potwierdzającego moje dane personalne, to dają spokój. Mówi się, że niby wyprowadzają ludzi z autobusu... gdyby tak zrobili, to długo by ze mną (i pewnie ze Stachem również) nie pogadali. Wkońcu po coś mamy nogi, nie xD ?
Wysiedli przy Fabrycznym, a my jedziemy dalej. Przy Poczcie Głównej pogadałem z kierowcą (od dawna tak miłego człowieka nie spotkałem), sprzedał mi bilecik na 30min (za 1,50zl, z którego mieliśmy niezłą zlewę, bo ten bilecik był troszeczkę "długi" xD) i wogóle powiedział, że w te 30min na loozie dojedziemy do krańcówki. Spoko było. No i wogóle to do końca nie wiedzieliśmy jak na tą Tęczę dojechać, to kulturalnie podszedłem i zapytałem czy gdzieś tam w pobliżu krańcówki jest ulica Karpacka, kierowca od razu załapał, że jedziemy na Salę i od razu powiedział co i jak. Spoko gostek. Wysiedliśmy z autobusu i kierowaliśmy się w stronę światła :) i to dosłownie. Coś wogóle Wiewiór stracił odwagę ;) W busie bał się kierowcy o co kolwiek zapytać, a później jak szliśmy Karpacką i weszliśmy na teren jakiegoś ośrodka sportowego pod nazwą "Karpacka", nie był pewien, czy to jest Tęcza. Nie chciał nawet zapytać ochroniarza, czy to to ;) Ale nie było takiej potrzeby, bo ktoś tam trochę dalej zrobił Airbaha (czy jak to tam się pisze) ;)
Podeszliśmy bliżej, a tak MsK, Gregorii i reszta chłopaków ;)
Godzinę czekaliśmy na rozpoczęcie, wogóle jeszcze spotkaliśmy Kaczora i Wojtka ;)
Weszliśmy o 19.30 ustaliliśmy z gościówką, chyba z Rosji, że dziś robimy 1,5h za 7zł, no i jakoś spoko było :) Od razu na początek poszliśmy na pianki, po chwili odważyłem się zrobić Backflipa, który mi wyszedł za drugim razem, później fronty, raz butterflya do gąbek zrobiłem, a raz chciałem side, ale się bałem :). Zrobiłem Speeda na wysokości gdzieś okolo 130cm i różne takie ;) Wiewiór ma rzecz do nauczenia się... king to railflip xD Zobaczymy jak mu to wyjdzie ;)
Szybko było, wróciliśmy samochodem z rodzinką Stacha i ogólnie spox.

29.09.
Dzień wczorajszy. Omawialiśmy na polaku "Małego Księcia". Wszędzie chłopaki widzieli podtekst seksualny. Np. cytat:
 - Jak się to robi? - spytał Mały Książę.
 - Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siedzisz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, ta trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
 (...) O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotować... (...)
W czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! (...)

Albo takie fotki:


>.< Poprostu lipa.
Ale na szczęście dzień nie taki zły ;) Razem ze Stachem poszliśmy poskakać z jakąś niby treniącą dziewczyną ;) Niby wymagająca, ale wie, czego chce :) Zobaczymy, co będzie potrafić podczas częstszych treningów ;) Buźniej dołączył Buba i jakoś 3h zeszły ;)
Jak byliśmy przy płotku przygniotłem sobie co najcenniejsze (lekki poślizg na trawie przy próbie speeda :/ ).
No i uploadnąłem pełne zapisy rozmów co do afery kasetowej xD.
Oto linki:

30.09.
Czyli dziś ;) Dzień minął powoli, głównie na pisaniu notatek na blog ;)
Byłem dziś z Bubą w parkach i manufakturze, spisałem cenniki napojów energetyzujących ;)
Ogólnie lajtowo spędzam czas... dziś sobie przygniotłem rękę :/ Ale olać ;)

Jutro planuję iść z chłopakami na drewniak. Muszę Backflipa popróbować xD
Aha dla osób, które jeszcze dziś przeczytają to mam cynk, o galerii starych tramwaji :) Info tutaj oraz tutaj ;)


Co tam jeszcze... skoro przeszedłem na tematy czysto treningowe, to nie mam co pisać...
Nudy, wypady na miacho jakoś lecą :) Teraz, co jakiś czas, udaję się na Tęczę, tylko krucho z cashem :/
Szkoda. Ale przecież pk trenuje się nie tylko na sali :)
Ostatnio częściej po śledziu chodzę, robię mankeya na wysokości pach i czas jakoś leci. Muszę się przejść kilkukrotnie po śledziu i poszukać nowych miejscówek. Już widziałem kilka fajnych drzew i miejsc do jumpów ;)

Co tam jeszcze... może na koniec co sądzę o niektórych osobach z mojej klasy...
Na początek Szczepan... zrobił się bezczelny, nie szanuje nikogo :/
Krawca nie będę opisywać, bo szkoda. Ostatnio strasznie pomiata słabszymi. Uwziął się na Trzeszcza :/
Olek. Wielki mastaha. Wozi się :/
Wogóle nooby u mnie w klasie...
Jeśli mam opisywać dziewczyny, to dajcie mi info i nazwiska ;)

Muszę jeszcze napisać list na polaka... ehhh... i trochę roboty na pecku mam... trzeba wreszcie posiedzieć nad stroną naszej pracowni w Planetarium, nad silnikiem CMSa na nowy projekt OverGroundu i wyglądem łódzkiego portalu... Chłopaki coś się opierniczają xD

Pozdrawiam wszystkich.

@edit next day:
Literówki poprawione, przynajmniej tak mi się zdaję, i dziś z rana byłem w Śledziu na zajezdni. Old School Tramwajz xD Była dwuwagonowa "zerówka", był jeden wagon do przejazdów, inny podobny z podczepionym wagonem "L" (do nauki prowadzenia tramwaju) - fajny, z dwoma pulpitami xD. Były również dwa techniczne, pług śnieżny i jeszcze coś tam ;)
Wypstrykałem 24 klatki na moim aparacie, myślę, że jak wywołam te ciekawsze, to je wrzucę :) I wogóle fajnie - 5h w tramwaju :) Aaaa no i widziałem (ale nie jechałem) starym Jelczem. Mnie się podobał. Jeździliśmy od zajezdni, do zajezdni... m.in. byliśmy na Stokach, Widzewie, Żabieńcu i różnych takich :)
Suszi ze mną pojechał i wie jak było ;) A ja myślę, by zapisać się do KMST (Klubu Miłośników Starych Tramwaji) :) Może być ciekawie...
Aha tutaj macie krótkie info :)